Styczeń 22

Planeta Auschwitz

W ➡  ubiegłym roku było głośno, wiele się działo, wszyscy przypominali… w tym roku cicho, mało kto pamięta, za wyjątkiem żydowskich portali nikt nie pisze. Czyli mus coś opowiedzieć, bo nie wolno zapominać i udawać, że skoro to było 71 lat temu, to już nie jest ważne.

24.01.2015 (29)Będzie jak zwykle w powiązaniu z Rybnikiem. Miasto moje było na trasie Marszu Śmierci, który szedł z Auschwitz. Pisałam już o tym rok temu i myślę, że jeśli ktoś będzie chciał, to powróci do tragicznej historii holenderskiego KorczakaW lesie pod Rybnikiem, za przysiółkiem Młyny, kolumna pędzonych ludzi została ostrzelana, czy celowo, czy przypadkiem, tego nie dojdziemy. Zginęło wówczas wielu więźniów. W chaosie, który zapanował, spora ich liczba zaczęła uciekać i starała się ratować swoje życie. Pół wieczoru kombinowałam, czy da się z tego tragicznego dnia wycisnąć coś pozytywnego, by nie pisać jedynie smutnych rzeczy. W sumie da się, bo można napisać o rodzinach Sprawiedliwych, czyli choćby Jurytkach, którzy uratowali niemałą grupę żydowskich uciekinierów, można napisać o samotnych i nieznanych z nazwiska Ślązaczkach z okolicznych wsi, które pomagały. Samotnych, bo ich mężowie byli wtedy w Wehrmachcie. Można mniej więcej określić ilu udało się uciec – to też wieli pozytyw. Ale na tej próbie optymistycznego spojrzenia na to, co się stało w podrybnickim lesie, a potem na rybnickim stadionie, gdzie zginęło ponad 400 ludzi, kładzie się zawsze cień. Cień Planety Auschwitz.  

Nie myślcie, że to ja taka mądra i to określenie wymyśliłam. Nie, to nie moje. Tak nazwał Auschwitz Yechiel Feiner – numer obozowy 135633. Kombinując nad czymś co mogłoby zainteresować czytelników Szuflady, a co nie byłoby tylko suchym przypomnieniem rzezi, która miała miejsce w Rybniku zaczęłam przeglądać kartki z książki pana Jana Delowicza. W ciepełku kuchennym, przy gorącej herbacie patrzałam na nazwiska więźniów, którzy szli w tej nitce marszu i szukałam w krótkich notkach kogoś, kto mógłby zostać pozytywnym (bo taki był początkowy zamysł tego wpisu) bohaterem opowieści. Czyli takim, któremu udało się przeżyć. Nie ten, nie ten, ten też nie. Mam! Ostatnie zdanie w krótkim biogramie było obiecujące: ” W procesie Eichmanna występował jako świadek”. 

Google początkowo niewiele pokazywało. Dopiero po wpisaniu nie spolszczonej wersji nazwiska ukazała mi się ogromna ilość angielskich stron, których czytanie mnie tak wciągnęło, że nawet oczekiwanie na kolędę się nie dłużyło. Niestety, im więcej czytałam, tym bardziej docierało do mnie, że to nie będzie wesoły wpis, choć Yehielowi Feinerowi udało się z marszu zbiec i to właśnie pod Rybnikiem. 

Yehiel Feiner (Jechiel Fajner) Denur urodził się 16 maja 1909 r. w Sosnowcu. Pochodził z chasydzkiej rodziny i od młodości był uzdolniony. Studiował w słynnej jesziwie w Lublinie, a po niej na Uniwersytecie Warszawskim. Był utalentowanym skrzypkiem, komponował i pisał wiersze w jidisz. Pierwszy tomik jego wierszy opublikowano w Warszawie w 1931 r. Gdy na planecie Ziemia zapanowała wojna dostał się do KL Auschwitz II-Birkenau  (1943 r.) wraz z transportem Żydów z Sosnowca. Był tam prawie 2 lata. Dwa lata na Planecie Auschwitz.

Las w KamieniuWraz z tysiącami innych w styczniu 1945 r. popędzono go z podobozu Günthergrube w kierunku Gliwic, potem pociągiem przewieziono do Rzędówki pod Rybnikiem i dalej pieszo przez las w stronę Rybnika. Czy ten chodzący szkielet by przeżył gdyby nie strzelanina w lesie? Ta, w której zginął amsterdamski Korczak? Jaki Bóg nad nim czuwał, że nie sięgnęły go kule w naszym lesie? Zapewne ten sam, który ocalił go niejednokrotnie przed wzrokiem Anioła Śmierci, czyli doktora Mengele, choć jak sam o sobie pisał po wojnie – był archetypem muzułmana. Tu wyjaśniam niewtajemniczonym, iż określenie to było używane w żargonie obozowym i oznaczało więźnia skrajnie wycieńczonego z powodu głodu. Tacy, w trakcie selekcji, szli od razu do komory. W komorze gazowej zginęła niemalże cała rodzina Yehiela – żona, ojciec i rodzeństwo. A on wyszedł z Planety Auschwitz i jako chodzący trup zdołał uciec i po tułaczce w śniegu i mrozie po nieznanych mu lasach natknął się na żołnierza Armii Czerwonej, który go podniósł i podał mu płaszcz. Nota bene, to znalazło odzwierciedlenie w jego powieści Feniks z popiołów, w której bohater niesie zniekształcone zwłoki arabskiej kobiety, która zginęła od miny. Yehiel Feiner pytał wtedy: „Czyż to my nie powinniśmy być tymi, którzy przerwą to koło nienawiści?”.  

Feiner, po zakończeniu wojny, tułał się po Europie. Trafił do szpitala na terenie Włoch, gdzie bardzo powoli dochodził do zdrowia. Następnie wyjechał do Palestyny, zmienił nazwisko na Dinur, ożenił się, miał dwójkę dzieci i dożył 92 lat. Z pozoru wsio ok. Udało mu się, bo uciekł pod Rybnikiem. Przeżył, miał następną rodzinę, Planetę Auschwitz zostawił gdzieś daleko. Nic bardziej mylnego. Cień tej strasznej Planety towarzyszył mu przez całe życie. 

Ka-TzetnikUznał, że musi zostać kronikarzem. Uważał, że przeżył, tylko w jednym celu – by mówić co się stało i by być rzecznikiem ofiar. Pierwszą nowelę napisał jeszcze we Włoszech. Nie pisał jako Yehudi Feiner, ani jako Fajner, ani też jako Dinur. Otóż pisał jako Ka-Tzetnik 135633. Czyli Kacetnik – od niemieckiego Konzetrationslager (obóz koncentracyjny). 135633 to był jego numer obozowy wytatuowany na przedramieniu. 

Jego powieści to rodzaj kronik pokazujących piekło. Najsłynniejszą książką Ka-Tzetnika 135633Dom lalek jest Dom lalek, w której opisywał oddziały rozkoszy, gdzie żydowskie kobiety zmuszane były do świadczenia usług seksualnych w obozach koncentracyjnych. Sugerował, że bohaterka książki Daniella to może być jego młodsza siostra, której nie udało się przeżyć Holokaustu. W kolejnej z książek, Piepel, w której naziści seksualnie wykorzystują młodych chłopców, znowu sugerował, że bohaterem opisanych wydarzeń był jego brat, zmarły w obozie. Niektórzy krytycy twierdzili, że momentami ocierał się w swoich powieściach o kicz i przesadną wulgarność. Większość jednak jednoznacznie uznawała, iż dawał świadectwo tego, co miało miejsce w Auschwitz. 

Adolf_Eichmann_at_Trial1961W 1961 r., został, jak tysiące innych ocalałych z Holokaustu, powołany na świadka w procesie ➡  Adolfa Eichmanna – zbrodniarza wojennego, porwanego przez wywiad izraelski w Argentynie (1960 r.) i skazanego na śmierć przez powieszenie w Izraelu (1962 r.). W dziejach państwa Izrael wykonano tylko jeden wyrok śmierci. Ponowne, bezpośrednie zetknięcie się mojego bohatera ze wspomnieniami, patrzenie na osobę, która była koordynatorem Ostatecznego Rozwiązania, która była winna śmierci milionów Żydów, która jednym podpisem wysyłała ludzi do komór, nie mogło być łatwe.

1389.9 Holocaust AI nie było. Do momentu procesu nie było wiadomo, iż znany już wtedy izraelski pisarz, ukrywający się pod pseudonimem Ka-Tzetnik 135633 to Yehiel Dinur – ocalały z Auschwitz. Po zaprzysiężeniu, Yehiel odpowiadając na pytanie prokuratora: „Jaki był powód panie Dinur, że ukrywał pan swoją tożsamość pod pseudonimem Ka-Tzetnik?”, powiedział:

To nie było literackie nazwisko. Nie uważam się za pisarza czy twórcy materiału literackiego. To jest kronika planety Auschwitz. Byłem tam prawie dwa lata. Czas tam nie był taki jak gdzie indziej na ziemi. Każda cząstka minuty mijała w innej skali czasu. A mieszkańcy tej planety nie mieli imion, nie mieli rodziców ani nie mieli dzieci. Nie ubierali się w taki sposób jak ludzie tutaj; oni się tam nie urodzili i nie dawali życia; oni oddychali zgodnie z innymi prawami natury; oni nie żyli, ani nie umierali zgodnie z prawami tego świata. Ich imieniem był Kacetnik. Oni byli tam odziani, jak by to pan nazwał…

Prokurator na to: Tak. Czy to jest to co nosiliście? (w międzyczasie do Yehiela podeszła osoba z pasiakiem).

Yehiel: To jest strój planety zwanej Auschwitz. I ja wierzę, że muszę nadal nosić tą nazwę, tak długo, puki świat nie obudzi się po ukrzyżowaniu narodu, by zniszczyć to zło, tak jak ludzkość obudziła się po ukrzyżowaniu jednego człowieka. Wierzę, że tak jak w astrologii gwiazdy wpływają na nasze przeznaczenie, tak planeta popiołów, Auschwitz , stoi w opozycji do naszej planety i wpływa na nią. 

Następne, wypowiadane przez Yehiela, słowa sprawiają mu już trudność. Widać potworne zdenerwowanie.

Jeśli jestem w stanie tu stać dziś przed wami i odnosić się to wydarzeń na tej planecie, jeśli ja, odpad z tej planety, jestem w stanie tu być w tym czasie, to usilnie wierzę, że to przez przysięgę, którą im dałem. Oni dali mi siłę. Ta przysięga była zbroją, z którą otrzymałem nadprzyrodzoną moc, że powinienem być w stanie, po czasie – czasie w Auschwitz, dwóch latach, gdy byłem Muzułmanem, przetrzymać to. Dla tych, którzy mnie zostawiali, zawsze mnie zostawiali, rozstawali się ze mną a ta przysięga zawsze pojawiała się w ich oczach. Prawie dwa lata żegnali się ze mną i zawsze zostawiali mnie w tyle. Ja ich widzę, oni się na mnie patrzą, widzę ich, widziałem ich stojących w kolejce.

Prokurator stara się zadać pytanie, ale już nie dostaje odpowiedzi, bowiem nasz bohater traci przytomność na sali sądowej. Później okazało się, że przeszedł w tym momencie zawał. Cień Planety Auschwitz…

Nagranie z dramatycznego przesłuchania świadka na procesie Eichmanna możecie zobaczyć tutaj  ➡  Film (Clip 1) (tłumaczenie najważniejszej części powyżej – mojego autorstwa).

Do końca życia cierpiał na depresję i nigdy nie opuściły go koszmary. Poddał się nawet eksperymentalnej terapii przy użyciu LSD. Do końca życia też pisał i był bardzo uznanym twórcą. Niestety, spalił swoje pierwsze wiersze, które kiedyś, już po wojnie, znalazł w Bibliotece Narodowej w Izraelu. Wychodził z założenia, że jego twórczość sprzed Auschwitz powinna obrócić się w prochy. Był też wielkim zwolennikiem pojednania między Arabami i Żydami. Zmarł na raka w 2002 r.

A miało być ciut pozytywniej.

 Źródła:

http://www.nizkor.org/hweb/people/e/eichmann-adolf/transcripts/Sessions/Session-068-01.html   http://www.ushmm.org/online/film/display/detail.php?file_num=2285&clip_id=F7D306BC-99B4-48E0-8DEB-0929831F171E;    http://www.nobleworld.biz/images/Abramovich.pdf   http://www.tabletmag.com/jewish-arts-and-culture/books/97160/ka-tzetnik ; J.Delowicz „Śladem krwi”

 

 

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Planeta Auschwitz została wyłączona
Styczeń 7

Judaika rybnickie – uzupełnienie

Kaiser (1)Opisując w grudniu swoje ➡ rybnickie judaika kompletnie zapomniałam o malutkiej, ale jakże dla mnie ważnej karteczce z reklamą sklepu Josefa Kaisera. Dostałam ją onegdaj od pana Michała Palicy, potem wsadziłam w koszulkę Kaiserów i wypadła mi z pamięci. Jest niezwykle ważna, bowiem jest świadectwem istnienia rodziny, która niestety prawie cała zginęła w Holokauście. Kaiserowie prowadzili swój sklep przy Sobieskiego 36, byli skoligaceni m.in. z Leschczinerami i Dąbrowskimi. Słyszałam, że mieli jakąś kamienicę i na ul.Staszica.

Jak widać z ulotki w sklepie tym sprzedawano wyroby modne zarówno dla pań, jak i panów. Asortyment był szeroki, czyli od bielizny, przez pościel, firanki po linoleum. Ciekawe, czy gdzieś jeszcze w jakimś rybnickim domu leży na podłodze ta wykładzina podłogowa kupiona w sklepie Josefa Kaisera?

Tył ulotki jest bardziej osobisty, choć sądzę, że zapiski dotyczące miłości nie wyszły spod ręki członka rodziny.

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Judaika rybnickie – uzupełnienie została wyłączona