Grudzień 29

Historia jednej żydowskiej karczmarki

Dokładnie dziś minie 159 lat od śmierci Pauliny Königsberger – żydowskiej karczmarki, dla której stracił głowę jeden zegarmistrz. Parę lat temu, gdy znalazłam tą historię w książce Amerykanina Konrada Kingshilla, do głowy by mi nie przyszło, że dane mi będzie kiedyś zobaczyć na własne oczy zdjęcie macewy pani Königsberger. Takie rozplątywanie archiwalnych supełków i układanie ludzkich historii to jedna z przyjemniejszych stron badacza-amatora.

Oto niezwykła miłosna historia Königsbergerów z Rybnikiem w tle.

Jak wspomniałam, jakiś czasu temu, szukając jakichkolwiek informacji o rybnickich Żydach, natknęłam się na książkę Konrada Kingshilla, amerykańskiego potomka Abrahama Königsbergera – obywatela naszego miasta.

Pan Kingshill, urodzony w 1923 roku, będąc już bardzo dojrzałym człowiekiem spisał dzieje swojego rodu, którego protoplastą był Albert Schulz. Albert urodził się w 1782 roku w pruskim mieście Königsberg, dziś zwanym Kaliningrad, a w pewnym okresie Królewcem.

stare zdjecie

Mając 22 lata i dobry fach w ręku Albert wyruszył ze swego miasta na poszukiwanie pracy. Z zawodu był zegarmistrzem. Podróżował od miasta do miasta i naprawiał ludziom zegary. Po ponad roku dotarł na Górny Śląsk w okolice Lędzin, czy też Tychów. Na odpoczynek zatrzymał się w przydrożnej karczmie, którą prowadziła rodzina żydowska Nathanów. Zamawiając kawę i miło konwersując z córką karczmarza Albert na pewno nie przypuszczał, iż wnet się jej oświadczy i dla niej z chrześcijanina zostanie żydem. Myślę, że uczucie, które go trachnęło musiało być niezwykle silne, gdyż zgodził się na warunki jakie postawił ojciec Rosy Pauliny, zaczął pobierać nauki u rabina z Mikołowa, został obrzezany i przeszedł na judaizm przyjmując imię Abraham. Od nazwy miasta, z którego się wywodził przybrał swoje nazwisko –  Königsberger. Młoda para po ślubie przeniosła się do Rybnika, tu zamieszkała i tu też zakończyła swój żywot. KingshillPrezbiterianin Konrad Kingshill po wielu latach poda w swej książce tłumaczenie inskrypcji, która była na macewie Abrahama – jego praprzodka. To z kolei dało początek moim myślom, iż w okresie międzywojennym musiano zrobić na naszym cmentarzu inwentaryzację, bowiem to pośrednio wynikało z powołanych przez Kingshilla przypisów. Maczał w tym palce ostatni nasz rabin Zygmunt Kohlberg.

Kilkanaście wydrukowanych kartek, które dotyczyły Rybnika wsadziłam w koszulkę „Königsberger” i tak sobie leżały w segregatorze do dnia, w którym dowiedziałam się, że odnalazły się 33 nieznane zdjęcia z rybnickiego cmentarza żydowskiego. Wtedy ponownie wylądowały na moim byczym zagraconym biurku. Na nowo zaczęłam się wgryzać w historię Königsbergerów, w najśmielszych snach nie podejrzewając, iż jedyna macewa, która miała zostać przetłumaczona na potrzeby zbliżającej się wystawy, to będzie nagrobek kobiety, dla której chrześcijański zegarmistrz z dalekiego miasta zmienił wyznanie i został na Śląsku. Muzeum poprosiło o tłumaczenie macewy, na której poniżej hebrajskich „robaczków” po niemiecku napisano jedynie: „Tu spoczywa P.Königsberger”. To wystarczyło bym ze swoich zapisków archiwalnych, czyli na podstawie dokumentów z raciborskiego AP, ustaliła, że to Paulina, czyli córka karczmarza, a później żona przechrzty Abrahama, zmarła 29 grudnia 1855 roku.

Rybnik zgony 1847-1874 (50)

Tłumaczenie z hebrajskiego na angielski zrobili moi niezawodni Mannebergowie. Światłowodami przyszedł do mnie opis i wyjaśnienie tego, co widniało na płycie nagrobnej pani Königsberger. Moje wnioski się potwierdziły! To była ONA! To była macewa kobiety, której historia leżała w moim segregatorze kilka lat  😆 Macewa żony zegarmistrza konwertyty – w języku hebrajskim taka osoba opisana jest słowem „ger”, czyli obcy.

Tutaj leży skromna i szanowna kobieta, cenniejsza od pereł, Pani Pearl, córka Mahu Nathana, żona szanowanego Pana (Rebe) Abrahama Gera (przechrzty) Konigsbergera.
Zmarła w dniu Świętego Szabatu, 20-tego dnia miesiąca Tevet i została pochowana 21-go dnia miesiąca Tevet w roku 5616 licząc od stworzenia świata
Słuchała boskich przykazań swoim sercem i duszą, a one były z nią przy jej przyjściu i odejściu.
Pieśni i modlitwy ofiarowywała Bogu od rana do wieczora całym swym sercem i duszą
Stosowała się do Boskich cnót by wspierać i nieść pomoc wszystkim potrzebującym ludziom.
Zamiast życia w marności, odeszła na odpoczynek z imieniem cenniejszym niż perły, w wieku 86 lat.
Będzie mieć życie wieczne w raju.*

P.Konigsberger

 Splotły się w całość karteluszki z książki Kingshilla i jedno ze zdjęć rybnickiego cmentarza. Tak sobie myślę, że Paulina, na macewie nazwana Pearl, czyli Perłą, musiała być piękną, mądrą i niezwykłą kobietą. Nie bała się wyjść za mąż za „obcego”, którego przeżyła o 26 lat.  Byli ze sobą 25 lat, które na pewno przeszli razem w zgodzie i miłości. Abraham był szanowanym członkiem rybnickiej społeczności żydowskiej, mimo iż nie urodził się Żydem, o czym świadczy dodanie przed jego mieniem słowa „Rebe”.

Abraham

Coś czuję, że wśród pozostałych 32 zdjęć z rybnickiego kirkutu jest i fotografia jego grobu. 

Dziś jorcajt, czyli dzień, w którym przypada rocznica śmierci, Pauliny-Perły. W styczniu zaś jorcajt Ahrahama.

Niech dusze ich będą związane w węzeł życia.

* tłumaczenie z hebrajskiego na angielski Ruth i Eli Mannebergowie, a angielskiego na polski M.Płoszaj.


Tagi: , , , , ,

Opublikowano 29 grudnia 2014 przez Małgorzata Płoszaj in category "Judaika", "Rybnik