Czerwiec 12

Jest taki Dom

Jest taki Dom… Dom Pamięci Żydów Górnośląskich. Dla mnie to też od początku dom. Dom, w którym panuje domowy duch, domowy ruch i nawet można napaść brzuch (serio 🙂 ). A rodzina w tym domu to Karolina, Kasia, Bartek, Ela, Ania i myślę, że i ja.

Dom Pamieci Zydow Gornoslaskich (1)

A tak na poważnie to jest to muzeum w Gliwicach, które upamiętnia Żydów górnośląskich, czyli też i moich – rybnickich. Czekałam na jego otwarcie od dawna. Było fantastyczne i przyszły wtedy tłumy.

Dom Pamieci Zydow Gornoslaskich (69)

Dom Pamieci Zydow

Gdy przeczytałam, że są poszukiwani wolontariusze do pomocy nie zastanawiałam się ani sekundy, by się zgłosić. Pracować w takim miejscu, to zaszczyt i radość. Nieważne jako kto, ważne że. Szatnia? Ok. Mogę być i babką klozetową 😉 Tym bardziej, że w klopie kafelki z 1903 roku.

Dom Pamięci Zydow Gornoslaskich wykład (28)

Na recepcji i szatni – szczyt marzeń.

Dom Pamieci Zydow Gornoslaskich (91)

Od lutego zaczęłam jeździć do Gliwic. Niestety tylko w czwartki, ale nawet ten jeden dzień w tygodniu to była dla mnie zawsze uczta duchowa. Patetycznie zabrzmiało, co? Ale jak inaczej nazwać możliwość uczestnictwa w wykładach dr. Surzyna, Darka Walerjańskiego, czy prof. Śpiewaka. Tylu rzeczy się nauczyłam, dowiedziałam, dotknęłam.

prof.Spiewak

Gdzie indziej bym miała okazję poznać niesamowitych „Maguryczowców”, którzy od lat zajmują się zapomnianymi cmentarzami na wschodzie Polski.

Gliwice 9.05.2016. (34)

Czy w jakimkolwiek innym miejscu miałabym okazję popijać, przygotowany przez Elę rewelacyjny barszcz, wraz z panem Janem Jagielskim – moim „cmentarnym guru”.

Entuzjazm wszystkich domowników tego Domu, radość z tworzenia czegoś nowego, naturalność, czasem improwizowanie, jakieś małe przekleństwo, zero korpoordnungu, dress codu, czyli służbowych strojów i do tego cmentarz za oknami. Czy może być lepsze miejsce do pracy?

Dom Pamieci Zydow Gornoslaskich (54)

Gdy w ostatni czwartek jechałam do Gliwic, po dość sporym okresie przerwy z powodu wyjazdu na Podkarpacie, już w Wilczej miałam motylki w brzuchu. W Nieborowicach dociskałam pedał gazu na maksa, gdy już ujrzałam tablicę „Gliwice”, pychol śmiał mi się do przejeżdżających obok kierowców. Podjeżdżając na parking przy ul.Poniatowskiego wiedziałam, że znowu dotarłam do domu. Tego drugiego – gliwickiego. Bo tylko w prawdziwym domu człowieka szczerze wyściskają, nakarmią domowej roboty frykasami, poskarżą się, że ukochany pies bardzo cierpi, opowiedzą o tym co się działo, co się będzie dziać. W takim domu ma się własny kubek, bo się nie jest już gościem a domownikiem.

noc muzeow

Jak to napisał humorystycznie pan Jan Jagielski w naszej księdze pamiątkowej: „Dom pogrzebowy, w którym się ożywa”  😉 Ja też tu ożywam.

wpis Jana Jagielskiego

Daj mi pani Boże możliwości, bym tam mogła jeździć jak najczęściej i bym mogła na te cuda patrzeć oraz z tymi dobrymi duchami przebywać. Zarówno żyjącymi i z tymi z zaświatów.

Noc Muzeum DPZG 14.05.2016. (4)

Na koniec nie mogę nie napisać, iż nasza szefowa, czyli Karolina Jakoweńko została doceniona przez twórców Festiwalu Kultury Żydowskiej w KRK i wnet otrzyma ważną nagrodę za wsio co dotychczas zrobiła! Chapeau bas!


Tagi: , , , , , , ,

Opublikowano 12 czerwca 2016 przez Małgorzata Płoszaj in category "Judaika