Wrzesień 9

Łódź piękna inaczej

Udało mi się w końcu zwiedzić Łódź, którą zazwyczaj się omija, przejeżdża, czy też na nią psioczy za kiboli, antysemickie napisy, bądź długie przejeżdżanie w drodze nad morze. Pojechałam, by zwiedzić i zadumać się nad żydowską częścią tego miasta i by zobaczyć cud Piotrkowskiej. A zachwyciłam się Łodzią biedną, bezrobotną, obdrapaną, menelską, śmierdzącą i zamalowaną niedobrymi napisami. Zakochałam się w tej prawdziwej Łodzi, bez blichtru Manufaktury i szpanu kafejek na głównej ulicy.

15.08.2014 cd (87)

Ujrzałam taką niewiarygodną magię w pociapranych podwórkach i zaniedbanych kamienicach, że gdy dziś myślę Łódź, to nie mam po powiekami ani cmentarza żydowskiego, ani uratowanej fabryki Poznańskiego, ani bogactwa Piotrkowskiej, a oczodoły okien i odskulowe kraty w pozamykanych sklepikach.

16.08.2014 (451)

 

16.08.2014 (441)

Ze skręconą nogą, sama, gdyż reszta wycieczki szpanowała na Piotrkowskiej, przemierzałam przez dwa dni to miasto wszerz i wzdłuż. Zanurzałam się w najbardziej zakazane zakamarki, chowając pod szalem swoją maluśką Gwiazdę Dawida – tak just in case 😉 Strzeżonego Pan Bóg strzeże i wolałam nie prowokować, choć czułam, że nikt mi niczego złego nie zrobi. Przekuśtykałam dziesiątki kilometrów, dobijając swoją poturbowaną kończynę, ale nie żałuję.

16.08.2014 (220)

15.08.2014 cd (122)

15.08.2014 cd (157)

15.08.2014 z dziadkowego (68)

Miasto jest cudne! Naturalne, prawdziwe, niby brzydkie, a jednak piękne. Bieda w nim walczy z kapitalizmem i trzymam za nią kciuki. Bieda stara się w nim przetrwać i zachować człowieczeństwo. 16.08.2014 (445)

16.08.2014 (212)

16.08.2014 (215)

16.08.2014 (219)

 

Będę trzymać kciuki, by tej biedzie udała się walka z czyścicielami kamienic. By sklepiki dawały choć mini dochód, by było za co kupić piwo i bułkę, by nie wyburzano niesamowitych, choć niszczejących kamienic, pod plastikową, styropianową i obrzydliwą deweloperkę.

16.08.2014 (225)

16.08.2014 (205)

 

16.08.2014 (200)

15.08.2014 cd (175)

Przez te dwa dni zrozumiałam, że walcząca bieda może pisać po murach. Ma prawo do odreagowania. Poza tym, poznany w lokalnym barze chłopak z Bałut wytłumaczył mi podłoże piłkarskiego konfliktu i już patrzę na takie napisy z ciut innej perspektywy. Być może one w zamiarze nie są skierowane przeciwko Żydom…  Piłka nożna jest dla mnie bleeee, ale bieda jest mi bliska i dlatego ją usprawiedliwiam.

16.08.2014 (31)

 

16.08.2014 (175)

 

16.08.2014 (176)

 

15.08.2014 cd (180)

15.08.2014 cd (170)

 

15.08.2014 cd (178)

Dwa dni deptania dały mi nieźle w kość i noga odmówiła w końcu posłuszeństwa, co spowodowało, że w sobotni wieczór nie byłam w stanie zrobić więcej niż 50 metrów. I właśnie dzięki temu moi towarzysze wyprawy zgodzili się na imprezę zakończeniową w pozornie strasznym lokalu naprzeciw naszej noclegowni. Wsio puste dookoła, sklepy pozamykane, splajtowane, a w Cafe Barze „Ignorantka” w weekendy żyje i bawi się zwyczajna Łódź.

16.08.2014 (461)

16.08.2014 (462)

W zwykłym-niezwykłym pubie, który lata świetności na pewno miał za komuny, spędziłam jeden z wartościowszych wieczorów tego roku. To nic, że nie było ginu i toniku. Bieda nie pija takich trunków. W tym pubie było życie – takie bez sztuczności. Wszyscy się znali, wszyscy sobie palili papierosy, bo to jest ich pub. W dupie mają zakazy palenia i tak ma być. Przeszkadza ci palenie to spadaj na Piotrkowską. Co z tego, że klop się nie zamykał i jedna para bardzo się do siebie miała w tymże miejscu. To jest ich klop i mają do tego prawo. Co z tego, że po jednej kolejce dla 2 Ślązaczek zabrakło rumu. Kto chce pić szpanerskie drinki niech zaiwania do Manufaktury. Jest piwo, jest wódka i jest karaoke. Więcej nie trzeba. Są chłopcy z Bałut i ze Śródmieścia. Są dziewczyny jak świeże wino i te o przebrzmiałej urodzie. Ktoś fałszuje śpiewając, a inny ktoś ma głos, który nadaje się do telewizji i programu szukającego talentów.

16.08.2014 (474)

Od lat zawsze się bratam z miejscowymi i tak mi zostanie już do śmierci. Lubię poznawać ludzi. Tych z Cafe Baru „Ignorantka” będę długo wspominać. Myślę, że i oni będą wspominać nas – czwórkę Hanysów, która celowo przyjechała do Łodzi i nie bała się spędzić wieczoru w specyficznym towarzystwie. Zawsze podkreślam, że jestem Ślązaczką, bo jestem z tego dumna. A jakże dumna byłam w połowie nocy, gdy cały bar żegnał gości ze Śląska dedykacją i odśpiewaną piosenką 🙂 Nie wspomnę o dumie, która mnie rozpierała za szacun ze strony chłopaka z Bałut, który gdy usłyszał gdzie łaziłam sama powiedział: ” Niewiarygodne, nawet łodzianie wolą takie miejsca omijać”. Co mu miałam tłumaczyć, że moi prapradziadkowie mieszkali w Łodzi 100 lat temu, więc czułam się jakby u siebie  😀

16.08.2014 (475)

Oby udało się Łodzi zachować takie unikatowe miejsca i tą inność. A do Cafe Baru „Ignorantka” na Legionów (ulicy, która grała w Idzie) zaglądnijcie, gdy będziecie w tym mieście. Niech nie splajtuje, bo jest niesamowicie szczery i zwykły. Pozdrowienia dla stałych bywalców!

A gdybyście byli głodni, to w pobliżu jest cukierenka o uroczej nazwie i wyśmienitych wyrobach.

15.08.2014 z dziadkowego (126)

Żydowską Łódź opiszę za jakiś czas. Jakoś nie mam do niej natchnienia…

15.08.2014 cd (111)

 

 

Tagi:

Opublikowano 9 września 2014 przez Małgorzata Płoszaj in category "Judaika", "Różniste", "Turystyka i krajoznawstwo