Listopad 17

Salo Brauer – 166. rocznica urodzin

Dziś Twoje urodziny górnośląski tułaczu. Urodziłeś się 17 listopada 1854 roku. Nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z Tobą piosenka, która kompletnie nie pasuje do czasów, w których żyłeś. Bardzo często, gdy mam Cię w głowie, a to się ostatnio często zdarza, to sobie ją nucę. Dlatego na Twoje 166. urodziny będę pisać do słów „I’ll find my way home” duetu geniuszy, bo Ty też szukałeś domu przez całe swoje życie z nadzieją, że go znajdziesz.

“You ask me where to begin” – “Pytasz gdzie rozpocząć”*

Nooo, Salo, wiele już wiem o Tobie. Od momentu, gdy po raz pierwszy puściłam Cię w internetowy eter minął prawie rok. Rozpoczęłam tu ➡ Salo Brauer – górnośląski tułacz cz.1.

I potem się posypało. Pojechałam do raciborskiego archiwum, przedtem zahaczając o ziemie, po których nadal masz prawo deptać. Ha! Nawet brudzia wypiłam mineralką. Twoje landy Michasia obwiesiła balonami. Na bogato więc było. Balony, mineralka, Kasia, Michasia i ich Mama oraz Ty gdzieś jako duch przesmradzający się po polach.

W archiwum się ujawniłeś. Wreszcie! Ze swoim podpisem, ze swoją skrywaną przeszłością i zagmatwanymi interesami. Do dziś mam w kompie z 500 zdjęć różnorakich dokumentów, których nie kumam, ale na których jest Twoje imię i nazwisko. A na biurku leżą one wszystkie wydrukowane na byczym stosie.

Teraz już wiem, że urodziłeś się w mikroskopijnych wówczas Łaziskach, gdzieś na południowo-wschodnim skraju państwa pruskiego. Przyszedłeś na świat w Gasthauzie Simona Brauera, pewnego ponurego listopadowego dnia 1854 roku. Nie byłeś pierworodny. Przed Tobą, Twoja mama Rosel, z domu Loevy, wydała na świat najpierw córkę, a trzy lata później Davida. Twój tato należał do bardzo religijnych Żydów i przez to w alkowie starał się jak mógł. Trzeba przyznać, że mu to wychodziło 😉 Miałeś ponad roczek, gdy do brauerowej czelodki dołączył kolejny bajtel Louis. Gdy miałeś 4 latka Twoja mama odeszła. Sądzę, że jej nie pamiętałeś. Tak się zastanawiałam, którą z Twoich macoch kochałeś? Tą pierwszą, z którą tato się dość szybko ożenił? Handel była w sumie Twoją ciocią – siostrą mamy. Czy tą kolejną, która zaczęła rządzić w gospodzie po śmierci przybranej mamy-cioci? A może obie były dla Ciebie wredne? Bo to, że musiałeś zaakceptować następnych trzech braci, to wiadomo. Max, Izaak oraz Emil to kolejni, których spłodził Twój tata i którzy wymagali opieki. Nie było między Wami dużej różnicy lat. Potem mamo-ciocia została pochowana, a tato Simon, z całą bandą umorusanych brauerątek zaczął oglądać się za następną, która by ich obrabiała i spełniała małżeńskie obowiązki. Johanna Krebs stanęła pod chupą z Twoim tatą, gdy miałeś niecałe 9 lat. W maleńkiej gospodzie w Łaziskach urodzili się Twoi kolejni bracia i siostry. Sześcioro nowych do wykarmienia, wycierania obsranych tyłków i do odchowania. Czy z powodu tych pozostałych dwunastu Brauerów zacząłeś się tak tułać po świecie?

“Don’t question I’m not alone, Somehow I’ll find my way home” – “ Nie pytaj, nie jestem sam, Jakoś odnajdę drogę do domu”

Byłeś sam, gdy decydowano za Ciebie, że musisz się ożenić z córką karczmarza Juliusburgera. Szukałeś swojego domu, ale nie znalazłeś go pod Tworkowem w knajpie teścia. Wiem, że starałeś się, by z Babette stworzyć poprawną rodzinę. W końcu dwudziestoczteroletni mężczyzna to w miarę ukształtowany człowiek. Coś jednak czuję, że Babette, zwana Bertą, nie była tą właściwą.

“You ask me where did I fall, I’ll say I can’t tell you when” – Pytasz, gdzie upadłem, ja na to, że nie wiem kiedy”

Nie upadłeś. Robiłeś swoje. Pracowałeś. Starałeś się wsio robić po swojemu. W Chuchelnej, pod pałacem Lichnowskich, urodził się Twój syn Samuel Leo. A Ciebie nosiło. Szukałeś swojego domu. Cały czas. Uznałeś, że Ratibor to może być to właściwe miejsce na Ziemi. W podraciborskim Bosaczu (dziś to Ostróg) mieszkało dużo Żydów. Tam Cię oczy poniosły. Tam urodziły się Twoje ukochane córeczki. Najpierw Rosalie Else w 1886 r., a dwa lata po niej Lucie. Oj, jak Ty je kochałeś. Taki byłeś inny, bo wolałeś córki. Taki nieżydowski. Już się wydawało, że osiądziesz. Że zostaniesz nad Odrą na stałe.

“But if my spirit is lost, How will I find what is near” – “Lecz jeśli stracę wiarę, jak odnajdę to, co jest blisko?”

Wiary nie straciłeś i na jakiś czas odnalazłeś, to co było blisko. Niewiadom. Dolny w dodatku. Bo nawet taka mała wieś miała parę przysiółków. Z Tobie tylko wiadomego powodu przeprowadziłeś się pod mój Rybnik. Początkowo byłeś tu „gościnnie”, jak to stwierdzał notariusz. Potem rzuciłeś kotwicę w pobliżu kopalń, które od lat dawały ludziom pracę. Może wzorowałeś się na tacie, który sprzedawał gorzołkę w cieniu starej gruby w Ober Lazisk? Zostałeś kimś w dziurze, o której dziś nawet rybniczanie niewiele wiedzą. Oj Salo, Salo, czy Ty wiesz ile czasu mi zajęło zanim ustaliłam, gdzie karczmarzyłeś? No prawie rok. Tyle lat minęło, że w pamięci mieszkańców tej dzielnicy byłeś totalnie wymazany. Dopiero, gdy natrafiłam na wzmiankę, iż w 1919 Twoją knajpę prowadził jakiś p.Czech ludziom się klapki otworzyły. Czechowiec! No ja! Czyli no tak! Trza było od razu godać, że to o Czechowiec chodzi 😉

Twoja karczma nadal stoi, choć piwa już nie serwuje. To w niej poznawałaś lokalsów, którym poświadczałeś tożsamość przy aktach notarialnych sporządzanych pod koniec XIX wieku przez ówczesnego notariusza w okręgu królewskiego głównego krajowego sądu wrocławskiego.

To Ty byłeś tym najważniejszym, który potrafił stwierdzić, że jakiś niepiśmienny, czy niemówiący po niemiecku górnik z Niewiadomia, bądź Radoszów to ten właściwy, który chce kupić kawalątek gruntu od miejscowego potentata ziemskiego, budowlańca z Sohrau – Abrahama Schalla. Jego to notariusz nie legitymował nawet, bo widywał go co chwilę. Ty byłeś piśmienny świadek! No i znałeś tych wszystkich miejscowych, bo oni u Ciebie wódkę w niedzielę pijali. I znałeś język polski!

Do aktów stawało na ogół kilkunastu kupujących, z których każdy nabywał jakiś kąsek na własną chałupkę. Jedni się podpisywali, inni stawiali krzyżyki. I na końcu Ty. Salo Brauer. Żydowski ważniak z Nieder Niewiadom. Tenże Dolny Niewiadom, gdy go opuściłeś nazwano bardzo złowrogo: Birkenau. Tą nazwę wielu z Twoim potomków po latach zobaczy jako ostatnią w ich życiu. Ale to będzie inna Brzezinka.

Byłeś szychą mój jubilacie. Podpisywałeś piórem wszystkie stosowne dokumenty, bo bez Twojego poświadczenia byłyby one nieważne. Sam też swoje grunty przy okazji kupowałeś, bo tu chyba chciałeś zostać na stałe. Uśmiechałeś się do siebie marząc, że Twoje córki wyjdą kiedyś za mąż za któregoś z rybnickich Aronadych. Czy może Priesterów? Robiłeś z nimi interesy w końcu. Lałeś wódkę górnikom, a późnym wieczorem zastanawiałeś się, czemu Twoja Babette taka słaba. Chodziłeś do rybnickiej synagogi, przygotowując pierworodnego Samuela do bar micwy. Rosalie i Lucie nie pozwalałeś latać po niewiadomskich pagórkach. Niby byłeś tu obcy, a jednak jakby swój. Samuel zaczął pomagać w gospodzie. Sprawował się dobrze. Poszukałeś mu odpowiedniej żony w pobliskich Żorach. ➡ Dawid Brauer nadawał się na teścia syna. Był Twoim bardzo, bardzo dalekim powinowatym. Obydwaj ustaliliście, że jego Regina będzie odpowiednia dla Twojego Samuela. Syn karczmarza z aus Nieder Niewiadom pasował do córki karczmarza aus Sohrau. Wszystko układało się po Twojej myśli. Co prawda żona Babette już była coraz bardziej słabawa, ale doczekała ślubu, który miał miejsce pod koniec stycznia 1903 roku. Potem nagle ją zmogło. Odeszła cichutko w Twojej karczmie na pięterku. A Ty nagle znowu musiałeś szukać swojego miejsca. Taki mus poczułeś. Odprowadziłeś żonę na cmentarz żydowski w Rybniku, odbyłeś żałobę i zacząłeś kombinować gdzie Twój dom.

Prawie wszystko sprzedałeś. Na raty. Te ziemie w Niewiadomiu Dolnym i tym Górnym. Prawa drogi Ci zostały. Do dziś one są wpisane w obecnych księgach wieczystych. Są tak silne, że nawet komuna ich nie wykreśliła, choć prawa własności zmieniała od strzału dekretami. Twoi zstępni też u nas mogą bezkarnie tyrać 😉 Zapraszamy 🙂

Nagle Niewiadom stał Ci się obcy. Zabrałeś córki, jakieś graty i ruszyłeś ponownie w świat. Szukać kolejnego domu. Na Abrahama, czyli 50. urodziny już Cię pod Rybnikiem nie było. Skąd Ci się brało to tułanie? W końcu Twój tata Simon całe życie siedział na dupie w Łaziskach. Czy to przeżycia z dzieciństwa? Czy może chęć zmian, poznawania? Jakieś dziwne ambicje? Sprzedałeś karczmę, do której chadzali górnicy z Hoyma oraz Beatensglück i wyjechałeś w wielki świat. Bytom był pierwszym przystankiem. Już w styczniu 1905 r. pisałeś stamtąd do podrybnickiego Amtu pisma, bo ci, którzy od Ciebie kupili ziemię nie płacili. Między innymi takim dłużnikiem był Franz Warzecha.

Wynajmowałeś adwokatów z wielkich Katowic, by prowadzili Twoje sprawy.

Bytom Ci się szybko znudził i przekroczyłeś granice Antonienhütte (dziś Rudy Śląskiej). Rybnickie Amtsgerichty Ci odpisywały na Twoje różnorakie ponaglenia. Czy wtedy uznałeś, że miłość może przyjść i w starszych latach?

You know your will to be free, is matched with love secretly” – „Pamiętaj, twoje pragnienie wolności, wiąże się skrycie z miłością”

Rosalie była na wydaniu, Lucie prawie też. Na wydaniu nagle byłeś i Ty – gotowy do żeniaczki. Cały czas szukałeś kolejnego domu. Takiego ciepłego.

„Somehow we’re going somewhere”- „Jakoś jednak gdzieś dotrzemy”

Czy takie słowa powiedziałeś Amalii, też już dojrzałej pani z rodu Kosterlitzów? Czy Königshütte i ta bycza kamienica to miało być to „gdzieś”? Byłeś dziadkiem dla swoich wnuków i panem młodym, który nadal szukał tego swojego „kajś**. Żyd wieczny tułacz…

Dobra Salo, na ten moment styknie***. Zostawiam Cię z Twoimi urodzinami. Idę sobie zrobić herbatę z okazji tej 166. rocznicy. Mazel tow! Jeszcze do Twojej historii wrócę. Na razie wsadzam Cię z powrotem do kopalnianej szuflady. W końcu w okolicach tej Hoymowej gruby**** spędziłeś sporo lat. Na koniec masz ode mnie ten song, który obrazuje Twoje pragnienie znalezienia domu. Posłuchaj, na pewno się w tym zakochasz 🙂

  • Teledysk jest kompletnie od czapy, ale trudno 😉

*Podtytuły to fragmenty „I”ll find my way home” by Jon&Vangelis
**Kajś – gdzieś po śląsku
***Styknie – wystarczy po śląsku
****Gruba – kopalnia po śląsku


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Opublikowano 17 listopada 2020 przez Małgorzata Płoszaj in category "Judaika