Maj 6

Zostały po nich numerki

Prawie w każdym mieście jest to coś, co ma tajemnice i budzi grozę, czy strach. U nas to miejsce jest za tzw. czerwonym murem. Mur stary jest, ma ślady po kulach, wyżłobienia po chorobach, malunki po wandalach, dziury, które zrobił w nim czas. Za tym murem, od 1886 r. leczeni byli, i nadal są ludzie, których dziś oficjalnie i poprawnie nazywa się nerwowo i psychicznie chorymi.

Kiedyś był to jeden z większych tego typu obiektów w Europie. Przez dziesiątki lat za tym murem umierano, ale zmarłych tam nie grzebano. Szpital miał bowiem początkowo jeden, a po jakimś czasie drugi własny cmentarz. Jak i jeden, tak i drugi były na pewno wielowyznaniowe, gdyż w naszym szpitalu leczono, nie dość, że ludzi z wszystkich stron, to jeszcze różnej wiary, jak choćby młodą Ernę – żydówkę, czy wiekową Karolinę – katoliczkę.

Obydwie nekropolie założono w miarę blisko drogi prowadzącej do Gliwic. Pierwszą po jej prawej stronie, a tą młodszą po lewej. O tej po prawej rybniczanie wiedzą. A nawet odwiedzają, choćby przy okazji Wszystkich Świąt, mimo że typowych nagrobków tam można doliczyć się kilkunastu. O istnieniu pozostałych grobów świadczą jedynie, ledwo wystające z ziemi, kamienne tabliczki. Ale tam jest i mogiła zbiorowa więźniów Marszu Śmierci, i mogiła zbiorowa pacjentów naszego psychiatryka, którzy tragicznie zginęli, gdy na rzece Rudzie zatrzymał się w styczniu 1945 r. front, no i biegnie tamtędy ścieżka rowerowa, a także szlak turystyczny. Jest kilka ławeczek, by móc przysiąść i się zadumać, miasto od czasu do czasu podsyła służby komunalne, by zadbały o to miejsce. Czyli jak na nieczynny, stary cmentarz nie jest źle.

A o drugim cmentarzu nie wie prawie nikt. No, ci którzy wywalali na nim nielegalnie śmieci, gdy od czasu do czasu potykali się o takie same kamienne tabliczki z numerkami, zjadane przez ziemię, to może wiedzieli. Jestem przekonana, że wyrzutów sumienia nie mieli, gdy wysypywali tam co się dało, tym bardziej, że gąszcz krzewów, samosiejek i kupy liści ze starych drzew wszystko zaraz skrywał. Na szczęście to już zostało w miarę usunięte.

Dziś, po raz czwarty wraz z członkami Forum Obywateli Rybnika i rybniczanami – ochotnikami, a także strażakami z OSP Wielopole robiliśmy na cmentarzu porządki.

Staraliśmy się nie przeszkadzać miłej żonie i ukochanej matce Marii, której nagrobek jest jedynym jaki ma napisy.

Niecałe dwa lata temu postawiliśmy przy resztkach dawnej bramy tablicę informacyjną, która jeszcze stoi, co cudem jest   😀 A z każdą akcją nekropolia wygląda lepiej, choć roboty tam jeszcze jest huk.

Wiem, że nigdy nie uda się przywrócić pogrzebanym tam ludziom imion i nazwisk, gdyż zimą 1945 r. ogrom dokumentacji szpitalnej spłonął, czy też został zniszczony przez hitlerowców, ale choć niech jako te tabliczki z numerkami godnie leżą.

Tak sobie myślę, że może popatrzała na nas z nieba mieszkanka Berlina – Charlotte Haase, wyznania ewangelickiego, która zmarła w naszym szpitalu 18 września 1943 r., a którą przywieziono do Rybnika z pobliskiego Bad Königsdorff, czyli Jastrzębia Zdroju.

Wiele z rzeczy, które się robi w życiu, to takie pitu, pitu. Dziś takiego pitu, pitu nie było. Zawsze, gdy sprzątam na jakimś cmentarzu czuję, że to nie jest zmarnowany dzień. Jesteśmy to winni poprzednim pokoleniom, nawet gdy nie byli naszymi przodkami, ani nawet krajanami.

Amen.

Luty 12

Juliusz Roger w Uniwersytecie III Wieku

Za każdym razem, gdy mam pogadankę w rybnickim Uniwersytecie III Wieku jestem zaskakiwana czymś nowym. Tym razem tym zaskoczeniem była ilość słuchaczy. Takich tłumów jeszcze na moim wykładzie nie było. Na zdjęciu wszystkich nie widać  😉

J.Roger UIIIW (7)

Czytaj dalej

Kategoria: Edukacja, Różniste, Rybnik | Możliwość komentowania Juliusz Roger w Uniwersytecie III Wieku została wyłączona
Październik 14

Wybory a geny

Przed genami się nie ucieknie

Rozum mi zaćmiło i zgodziłam się startować w Wyborach Samorządowych. Jak zwykle poszłam za emocjami, bez kalkulowania i analizowania, czyli bardzo po babsku. Dobrze, że Szuflada jest moja i nikt mi wpisu nie ocenzuruje, a jak nie będzie chciał dalej czytać, to se kliknie na Onet, przeniesie go w wielki świat i nie będzie musiał hamować odruchów wymiotnych przy czytaniu moich słówek.

A tym, którzy ciekawi wyjaśnię w skrócie why and for what.

Czytaj dalej

Kategoria: Różniste, Rybnik | Możliwość komentowania Wybory a geny została wyłączona
Kwiecień 25

Chwałowicka hałda

Drzewa, drzewa, drzewa… czyli po raz drugi podążam tropem Listów pROWincjonalych, ale bardziej na swoim placu, czyli podwórku chwałowickim. W moim Rybniku (o rudzkich lasach nie wspomnę, bo od nich jest inny niewiarygodny fachura) tu ktoś drzewo wytnie, tam uzna, że chore więc musi być usunięte, tam chce zasypać zwałem, jak to teraz planuje się na Meksyku. Jednym ciachnięciem, czy podpisem i nie ma zielonego parasola, który rósł przez kilka pokoleń. Trza usunąć bo za wielkie, trza upitolić bo liście lecą, a może bo korzenie ryją nie tam gdzie powinny, bo kablom przeszkadzają, bo jakaś „ruła” ważniejsza, albo droga, o której się fanzoli od 30 lat i przez następne jeszcze będzie jedynie fanzolić.

23.04 (41)

I w taki sposób, gdzie się nie spojrzy,  powiększają się betonowe, brukowane pola i mnożą się puste miejsca po wyciętych komórkach naturalnych płuc Śląska. Mieszkam pod hałdą, która okala moje ukochane Chwałowice prawie ze wszystkich stron. Nie narzekam już na nią, bo od wielu lat jest elementem krajobrazu, na który patrzę z okien.

mp_halda (6)

Mogę z ręką na sercu przyznać, że jestem do niej przyzwyczajona, a wręcz mam do niej sentyment.  Oswajanie z nią trwało jednak sporo czasu. Moja hałda jest w większości już zalesiona, choć nadal jest, jak się to mówi, czynna i dosypywana. Jej ukształtowanie się stale zmienia, powstają nowe zalewiska, takie różne zgórki i podgórki.

mp_halda (9)

Jeździ po niej pociąg z kamieniem i reszteczkami węgla, pracują na niej zbieracze (nawiasem mówiąc bardzo ciężko pracują i za to ich szanuję), śmigają po niej quady, ludzie uzależnieni od wysokiego poziomu adrenaliny urządzają na niej zawody motokrosowe, mieszkają na niej bażanty, zające, sarny, wiewiórki, lata nad nią jedna rodzina bociania, na zalewiskach pływają łabędzie i kaczki.

mp_halda (3)

mp_halda (4)

mp_halda (1)

Ta hałda nie miałaby tego zagmatwanego leśno-industrialnego uroku bez drzew nasadzonych celowo przez ludzi, czy też przypadkowo przez przyrodę.  Człowiek zniszczył, ale człowiek naprawia. Rosną na niej sosny, świerki i brzózki samosiejki, są robinie akacjowe i czeremchy, leszczyny i rokitniki, jeden lichuśki jałowiec, bycza forsycja, białe i fioletowe bzy, irgi, ponownie introdukują się ostrężnice, dęby, choć jeszcze nie tak stare jak rogalińskie, ale już słusznych rozmiarów –  totalny full wypas dendrologiczny.

mp_halda (2)

Co prawda na razie nie ma platana, ale to kwestia czasu 😀 . Rosną na niej grzyby, powoli widać i porosty, no i pewno żyje na niej rodzina kreta Marcusia, którego przeprowadziłyśmy z naszego ogródka, bo u nas jego egzystencja była zagrożone z powodu dzikich, choć domowych kotów, a raczej kotek.

Moja hałda już nie jest betonową pustynią, choć ktoś z daleka mógłby stereotypowo pomyśleć, iż takie śląskie miejsce, to na pewno jakiś syf i malaria. Nic bardziej mylnego.  Hałda moja, czy też nasza, jest bardziej zielona niż miasto, bo na niej się drzew nie wycina, a dosadza. Od czasu do czasu, gdy coś mi się na własnym ogrodzie wysieje, bądź wyrośnie nadplanowo, to wykopuję i walę pod hałdusię, tam wsadzam w tą twardą ziemię, która nie za łatwo przyjmuje do siebie rośliny, bo wyjątkowo kamienna i trudna w uprawie.  Taka śląska niby gleba. Oporna, twarda, mało wyrafinowana, jałowa, grudowata,  ale wierna i oddana, gdy się wie jak z nią postępować.

mp_halda (8)

Nie jestem jedyna, która tak robi. Moi sąsiedzi też nie wywalają zbędnych krzewów.  Nasz las przy chwałowickiej hałdzie jest coraz bardziej egzotyczny i kolorowy.

Może to taki zaczątek Parku Rodziny, który jest pomysłem Forum Obywateli Rybnika… Kto wie…

Może stanie się ona wzorem dla hałdy, którą przez lata będą sypać na Meksyku… Kto wie…

Może po wielu latach, z tych pitkowatych krzewów wyrośnie podhałdowe arboretum 😉  Kto wie…

mp_halda (10)

Nasza hałda od kilku lat jest miejscem majowych spotkań eksploratorów, czyli moich przyjaciół  z różnych zakątków mapy. Następne spotkanie wnet, więc czas wracać do sadzenia, czyli leczenia ran zadanych przez ludzi przyrodzie . Hałda musi być piękna na powitanie gości. Zresztą,  co jo godom, co jo godom  😉 . Toż ona jest zawsze piękna, nawet gdy kamienna. Spójrzcie zresztą sami.

mp_halda (12)

mp_halda (13)

mp_halda (7)

 

 

Styczeń 31

Rok drewnianego konia 2014

Ponoć dziś zaczyna się nowy rok chiński. Wejdziemy w rok drewnianego konia. Mądrzy wróże (czy mój ulubiony Maciej-biznesman też, to nie wiem ) twierdzą, iż to czas na nowe przedsięwzięcia, śmiałe pomysły, wielkie projekty, które bez problemów zrealizujemy w sposób prosty, skuteczny i tak po prostu „prask”.

I dlatego też dziś ma debiutować, na sąsiedniej ulicy choć w cyberprzestrzeni, wielkie dzieło kolegi. Dom w Raju, albo Raj w Domu, czyli DomRaj – portal nieruchomościowy. Trzymam kciuki za powodzenie i niech krytykanci sami spróbują, a nie hejtują z góry. Heniu! Tylko pamiętaj, by nie jeść niewłaściwych jabłek,  a rok konia będzie Twoim rokiem i Ci się uda :mrgreen:

 

domraj

 

Dziś też w lokalnych mediach ukaże się po raz pierwszy oficjalnie informacja o FORze, czyli Forum Obywateli Rybnika.  Choć kolega mi mówił, że już wczoraj mu mignęła wiadomość o tym następnym wielkim i śmiałym zadaniu, które można opisać krótkim hasłem „Masłowski na prezydenta Rybnika”. Tu też hejterom mówię: „próbujcie sami, a potem się wypowiadajcie”. Piotrek do odważnych świat należy! (sama też się odwagą zadziwiam, bo weszłam w skład pierwszego w  życiu stowarzyszenia).

FOR

 

Moje maluśkie mp2  nadal będzie się starać utrzymać na powierzchni, co już też jest zadaniem śmiałym i ambitnym. A może i napiszę jednak tą rozprawkę naukową o rybnickich rabinach… Taki rok zobowiązuje 😉 Trzymacie kciuki za nas all.

To tyle na początek pierwszego dnia tego, dużo obiecującego, roku drewnianego konia. Zostaje mi tylko zacytować słowa piosenki Sztatlera, no i Koterbskiej i potem iść do zimnego garażu, by ruszyć w zimowy świat.

Wio koniku, a jak się postarasz
Na kolację zajedziemy akurat
Tobie owsa nasypiemy zaraz
A ja z miski smaczną zupę będę jadł
A dla nich, choć w godzinę
Kilometrów robią sto
Ni zupy nie ma, ani owsa
Wio koniku wio
Wio koniku, dla nich zimny garaż
Nam się lepiej żyje mimo starych lat.

 

P.S. Dla podstarzałych klaczy, które są chińskimi tygrysami ponoć też ma być dobry rok  😆

 

 

 

Kategoria: Nieruchomości, Różniste, Rybnik | Możliwość komentowania Rok drewnianego konia 2014 została wyłączona