Lipiec 14

Piękni i młodzi – Eleonore Priester

W marcu tego roku zaczęłam opisywać przyjaciół ze zdjęcia „Piękni i młodzi” http://szufladamalgosi.pl/piekni-i-mlodzi-cz-1/

Napisałam wówczas, że znam losy dziewięciu z dwunastu nastolatków. Jedna z podpisanych dziewczyn wówczas była mi nieznana. Wydawało mi się, że nie mam jej w swoich zasobach. A tu zonk. Jak się człowiek przyłoży i dokładnie przypatrzy i właściwie pokombinuje, to znajdzie prawie wszystko. Okazało się, że potrafię odtworzyć historie dziesięciu osób. Doszła mi bowiem Lore Priester, czyli trzecia od lewej na fotografii przesłanej mi jesienią przez Miriam Glucksmann. Opisałam już dwie dziewczyny, Lora będzie trzecią, której historię chcę Wam opowiedzieć.

Nie potrafiłam jej początkowo zidentyfikować, gdyż poszłam po najmniejszej linii oporu i wśród rybnickich Priesterów szukałam kogoś o imieniu Lore lub Lora. A ona przy swoich narodzinach otrzymała imię Eleonore. Dla przyjaciół była Lore. Takie proste, a ja tego nie potrafiłam wykombinować od razu. Urodziła się ósmego lutego 1906 r. w Rybniku, czyli była równolatką Ilse Silbiger, Ilse Glücksmann (obie na zdjęciu z wszystkimi nastolatkami), a także mojego Rudolfa Haase.

Jej rodzicami byli, urodzony w Rybniku, Louis Priester oraz tyszanka Bertha z domu Rosenbaum. Z aktu urodzenia wynika, że rodzina mieszkała przy Breitestrasse, czyli dzisiejszej Sobieskiego, a tata jak większość naszych żydowskich mieszkańców był kupcem. Była drugą córką Louisa i Berthy – miała o kilka lat starszą siostrę Edith. Dwa lata po Lorze państwu Priesterom urodził się jeszcze syn Georg.

Mieszkali sobie wszyscy w Rybniku do czasu, aż nasze miasto stało się polskie. Nie miałam z nimi łatwo, to muszę przyznać z ręką na sercu. Prawie niczego nie ma w sieci na temat Louisa, a to od niego musiałam zacząć. Ekwilibrystyka sieciowa jaką uprawiałam do niczego mnie nie doprowadzała. Ogłupił mnie Oberschleschische Wanderer z 1943 r., w którym znalazłam informację o wykreśleniu firmy Louisa z rejestru firm w Rybniku przez nazistów.

Przez moment myślałam, że Priesterowie mieszkali w naszym mieście do 1939 r. Odrzuciłam ten trop, bo nie było Louisa w wykazach podatkowych. Gdyby zostali u nas po 1922 r. to na pewno znalazłby się w zarządzie gminy. Ten kierunek poszukiwań odpadał więc. Wreszcie „Amtliches Industrie- und Handels-Adressbuch der Provinz Niederschlesien 1925 umfassend die Bezirke der Industrie- u. Handelskammern Breslau, Görlitz, Hirschberg, Liegnitz, Sagan und Schweidnitz“, czyli Adressbuch dla miast Dolnego Śląska, pokazał gdzie mam szukać. Znalazłam Louisa w mieście Breslau. 

Czy był on faktycznie właścicielem fabryki margaryny to nie wiem, ale wiem, że jak zaczęłam szukać we Wrocławiu, to ich w końcu znalazłam na Centralnej Biblio Judaistycznej. W 1930 roku cała rodzina mieszkała przy Hohenzollernstrasse 20 (obecnie to ulica Sudecka). Żadna z dziewcząt nie była mężatką, za to Georg sobie zmienił imię na Harry.

Potwierdziło mi się to jeszcze przy klepsydrze informującej o śmierci Pauli Priester z Rybnika, która była ciocią Louisa.

Było wielkie miasto, byli i moi Priesterowie. Teraz musiałam ustalić co się z nimi stało. Priorytetem była Eleonora. Niby łatwe, a jednak okazało się to trudne. Niestety żadne drzewo genealogiczne tych Priesterów nie miało. Nikt nigdy się nimi nie zajął. Choć muszę Wam powiedzieć, że Priesterów w sieci jest w ciul, ale po tych ani tyci ślad. W końcu znalazłam Louisa, Berthę i Edith na jednej z list emigracyjnych. W zasadzie były to listy, na których umieszczano tych, których Rzesza pozbawiała obywatelstwa. A pozbawiała, gdy dostawali one way ticket, bo z niej wyjeżdżali.

Na liście tej Louis i Bertha mają dodane żydowskie imiona, czyli musiało to być w okolicach 1938 lub 1939 r. Była Edyta, a Eleonora jak duch się mi chowała i jakby w ogóle nie istniała. Jej brat Georg vel Harry nagle ukazał mi się z nienacka w jakiejś książce w Google Books. Palastina!!! Z Ehefrau, czyli z żoną!

O Harrym wspominał też w swoim „Dzienniku z Breslau 1933-1941”, wybitny żydowski historyk niemiecki Willy Cohn. Harry był onegdaj jego uczniem. U Cohna znalazłam informację, że żona Harrego Priestera, brata mojej Lory, pochodziła z Aachen. I tylko tyle, albo aż tyle. Prawie na 100% byłam pewna, że rodzice, Edith i Georg vel Harry z żoną zdołali wyjechać z III Rzeszy. A Lore, czyli Eleonora jak kamień w wodę. Ani krztyny wskazówki, ani skrawka informacji. Co się robi w takich momentach? Ano pisze się do mistrza 🙂 Fejs w ruch i dawaj z prośbą do Sławka Pastuszki. On ma takie dojścia, o których się najlepszym genealogom nie śniło. Nawet trzy minuty nie minęły, jak miałam wszystkie niezbędne informacje. Aż się rozdygotałam z radości. Dostałam wszystkich na tacy. A przede wszystkim miałam Lorę. Tą śliczną uśmiechniętą i radosną dziewczynę z pięknym naszyjnikiem na ciemnej sukience, którą uchwycił fotograf w Rybniku prawdopodobnie w 1921 r.

Eleonora też zdołała wyjechać. Ona, jej siostra Edith i rodzice znaleźli kraj, który ich przygarnął. Tym krajem był Urugwaj. Na pewno lekko im tam na początku nie było, tym bardziej, że dość szybko starsi państwo Priester zmarli. Louis w 1941, a Bertha w 1943 roku. Oboje zostali pochowani na cmentarzu żydowskim w Montevideo. Moja Eleonora wyszła za mąż i nosiła nazwisko Zamury. Może mieszkała w Reus al Norte, gdzie mieszkało wielu Żydów?

Popatrzcie jaka piękna była w dojrzałym wieku! Sławek te foty mi wysznupał. To wnioski o wizę brazylijską. Jednoznacznie z nich widać, że to moja Lore, że była mężatką i że miała obywatelstwo niemieckie. Przynajmniej tak przyjmowało to południowoamerykańskie państwo. Lore zmarła 18 lipca 1981 r. w wieku 75 lat. Pochowana została na cmentarzu Cementerio Israelita de La Paz w Montevideo. Jej siostra Edith zmarła 6 marca 1991 r., czyli dożyła 89 lat. Tak więc, gdzieś tam daleko, na drugiej półkuli, na urugwajskim cmentarzu leży czworo rybniczan.

Nigdy nie będzie mi dane położyć na ich grobach kamyczki, więc choć w ten sposób ich upamiętniam. Losów brata nie udało mi się odtworzyć. Ale wiem, że wyjechał do Palestyny, więc też czeka w spokoju na przyjście Mesjasza na którymś z izraelskich cmentarzy.
Może kiedyś uda mi się znaleźć potomków Lory, bowiem z rana napisałam list do gminy żydowskiej w Montevideo. Pieron wie… może odpowiedzą. No i Młoda, która obecnie jest w Berlinie na konfie Centropy nawiązała jakiś kontakt urugwajski. Tak więc jest szansa, co prawda mała, ale trza mieć nadzieję.
Z tego miejsca chcę bardzo mocno podziękować Sławkowi, bo bez niego bym była w głębokiej dupie. Sławek, jesteś the best!

Kolejny do opisania ze zdjęcia będzie Otto Apt, więc czekajcie na otwarcie następnej szufladki. A opisane już zostały Ilse Silbiger oraz Herta Tulla Priester.

Marzec 10

Piękni i młodzi – Herta Tulla Priester

Zapewne pamiętacie, że obiecałam opisać losy pięknych i młodych uchwyconych przez fotografa na zdjęciu przesłanym mi przez panią Miriam Glucksmann. Tym, którzy nie pamiętają podaję link, by mogli sobie przypomnieć  ➡ http://szufladamalgosi.pl/piekni-i-mlodzi-cz-1/

Na wszelki wypadek pokazuję jeszcze raz tą fotografię, gdyby komuś nie chciało się klikać. Widać na nim dwunastu nastolatków w jakimś rybnickim ogrodzie. Zakładam, że to rok 1921, bowiem wszystkie inne przesłane zdjęcia są mniej więcej z tego roku – jakże ważnego dla naszego miasta.

Ciocia pani Miriam podpisała osoby, które widać w ogrodzie. Z dwunastu osób znam losy dziewięciu. Czyli trzy będą bez dalszej historii. Dwie dziewczyny są opisane enigmatycznie, jako „panienka z rodu Priesterów” oraz jako „?”. Trzecia, choć jej imię jest podane, to pozostanie dla mnie na razie tajemnicą, gdyż nie mam jej w żadnych zapiskach, ani dokumentach. 

Oto więc przed wami od lewej do prawej: Tulla (oficjalnie Herta) Priester, Ilse Silbiger, Lore Priester, Otto Apt, Thea (Dorothea) Priester, Fritz Aronade, następnie „?”, i z boku Ilse Glücksmann oraz jej brat Alfred Glücksmann. Na kocyku kucnęli: panienka z Priesterów, Ernst Gallus oraz Lotte (Charlotte) Priester.

By nie gmatwać swoim czytelnikom, postanowiłam zacząć od dziewczynki stojącej najbardziej z lewej strony, czyli Herty Priester zwanej Tullą. Niestety, będzie smutno. Gdy się patrzy na dziewczęcą jeszcze buzię tej dwunastolatki, nieśmiało złożone ręce, ogromną kokardę, wyhaftowane kwiaty na sukience, to widać, że wiekiem jeszcze nie za bardzo pasuje do reszty, która już zapewne myśli gdzie i kiedy by się całować. 

Tulla urodziła się w lipcu 1909 r. przy Breitestrasse. Jej tatą był Salo Priester, jeden z bogatszych i ważniejszych Żydów w ówczesnym Rybniku, zaś mamą Olga, córka Noah Leschczinera. Była więc Tulla, przy urodzeniu nazwana Hertą Minną, dziewczynką, która miała w sobie krew dwóch ważnych rodów kupieckich. Jej dziadek po kądzieli to była naprawdę ważna persona w Rybniku. Szef gminy żydowskiej, rajca miejski, właściciel wielu posesji, paru kamienic i sklepów. Jej tata, również ważny ktoś – członek zarządu gminy, szanowany kupiec. Mama – Olga, po swym ojcu Noah, odziedziczyła smykałkę to handlu. Dziewczynka, wraz ze swoim starszym rodzeństwem, na pewno dorastała w dobrobycie. Miała o 4 lata starszą siostrę Dorotheę (też na zdjęciu) i o rok starszego brata Ericha. Jego na fotce nie ma, ale ja sobie tak myślę, że może to jemu wsadzono w łapki aparat, by cyknął przyjaciół… Kto wie… W końcu był już po bar micwie, więc był dorosły 😉 

Rodzice Tulli, Doroty i Eryka, pobrali się w 1904 r. Byli niemieckimi Żydami, na pewno w plebiscycie głosowali za tym krajem. I choć Rybnik przypadł Polsce, to zdecydowali się zostać w Rybniku. Może nie udało im się sprzedać majątku, a może uznali, że Rybnik ważniejszy niż jakiekolwiek państwo. Zostali. Mieli kamienicę przy Szerokiej, czyli dzisiejszej Sobieskiego, gdzie prawdopodobnie rodziły się ich dzieci oraz przy Placu Wolności. Taki off topic w tym momencie zrobię. Kamienice te w latach 90-tych XX wieku odzyskała córka Eryka Priestera, czyli bratanica naszej bohaterki. Po iluś tam latach obie sprzedała.

Wracajmy jednak tu Tulli i zdjęcia. Gdy przyjrzycie się dokładnie i puścicie wodze fantazji, jak ja to w tej chwili robię, to zauważycie, że to siostra tej dziewczynki w białych rajtuzach jest najbardziej znaczącą postacią w całej grupie. Thea, bo tak ją zwali, stoi obok Fritza Aronade. I to ta para ma się ku sobie. On przystojniak, wówczas siedemnastolatek,  Thea rok młodsza, najbardziej zalotna, z przepiękną ciemną kokardą we włosach, eleganckim naszyjnikiem, w sukience dla dojrzałych panien. Już nie dziecko, a kobieta, która pozwala na to, by Fritz niedbale ją obejmował. Na razie nie pokażę wam zdjęcia tej pary, które jednoznacznie świadczy o tym, że wówczas mieli się ku sobie. Dla Fritza, potomka z równie wyśmienitej rodziny Aronadych, Tulla była siuśką. Gdzie tam taki młodzieniec myślał o niej jako o partnerce na życie. Kochał się w jej siostrze. To pewne. Los jednak sprawił, że stało się inaczej. Zanim jednak do tego doszło, rodzeństwo Priesterów straciło w 1926 r. tatę. Salo zmarł w Rybniku w wieku 48 lat, zostawiając cały swój majątek Oldze z Leschczinerów oraz dzieciom. Interesami zajęła się żona. Domyślam się, że nad wszystkimi geszeftami czuwał też dziadek Noah, bo skoro i Olga i Tulla (Herta) już wcześniej gubiły zwykłe karty cyrkulacyjne, to może i w interesach musiał je ktoś kontrolować.

No i teraz lecę po bandzie i zaczynam se wymyślać :mrgreen: , choć wiele w tym co napiszę jest prawdy. W Rybniku pojawia się nieznany nikomu Max Grauer z Goleszowa. Zaczyna prowadzić firmę transportową. Starsza siostra naszej Tulli zakochuje się od pierwszego wejrzenia 😉 Co tam przystojniak Fritz Aronade, który nie potrafił się jednoznacznie określić. Thea przyjmuje oświadczyny Maxa i wychodzi za niego za mąż olewając spadkobiercę firmy „Jonas Aronade”. Fryderyk przystojniak zostaje na lodzie! Dotknięty w swej męskości, chcąc zrobić na złość swej byłej miłości, zwraca po jakimś czasie swe oczy w stronę jej młodszej siostry, która w międzyczasie wyrosła na piękną kobietę. Oświadcza się i żeni z Tullą (Hertą). Ona ma wtedy 22 lata, on 27. Świadkami na ślubie są dziadek panny młodej, wiekowy już Noah Leschcziner oraz kupiec Martin Kornblum.

Teoretycznie mogłabym założyć, że to Fritz zakochał się w Tulli, zostawiając swą młodzieńczą miłość, czyli Dorotheę. Fakty w postaci dokumentów, wskazują jednoznacznie, że to Dorka pierwsza wyszła za mąż w 1926 r., biorąc sobie o 15 lat starszego Maxa Grauera. Uważam, że Fritz cierpiał. Jak odcierpiał 5 lat, to  wziął sobie za żonę młodszą Priesterównę. Tą od białych rajstop. Po roku, urodziła im się, w przepięknym mieszkaniu przy ulicy Zamkowej, jedyna córeczka Wera.

Herta Minna, zwana Tullą, na pewno pławiła się w luksusie. Oczywiście jeśli mamy na myśli luksus na poziomie pipidówy, jaką był Rybnik. Jej mąż, po jakimś czasie został współwłaścicielem całego majątku Aronadych, a to było dość sporo. O Fryderyku (Fritzu) nie będę teraz pisać, bo on będzie mieć swoją odrębną opowieść. Wracam do Tulli. Myślę, że nie pracowała, tylko zajmowała się córeczką. Piotr Rakowski, rybnicki poeta oraz badacz historii naszych Żydów w 1997 r. napisał w Gazecie Rybnickiej artykuł pt. „Widziałam płonącą synagogę”. W artykule jest sporo błędów, które zapewne wynikały z ówczesnego stanu wiedzy pana Piotra. Dziś wiemy o wiele więcej. Jednak, to P. Rakowski dotarł do rodziny Motyków, która mieszkała w kamienicy Aronadych i znała zarówno Fritza, jego żonę oraz córeczkę Werę. Według Rakowskiego malutka Wera była po wybuchu wojny ukrywana w Rybniku przez rok. Gdy miała 6 lat, ktoś doniósł na Gestapo i po dziewczynce wszelki ślad zaginął. Z kolei według różnych stron genealogicznych moja bohaterka – Tulla (Herta) Aronade, z domu Priester, dwunastolatka ze zdjęcia powyżej, zarazem mamusia Wery, zginęła w Treblince. Czy to była Treblinka, czy Bełżec, czy Birkenau, nie ma znaczenia. Tulla nie przeżyła wojny. Została zamordowana mając ciut ponad 30 lat. O jej mężu na razie nie piszę niczego więcej. Bądźcie cierpliwi. On tu musi mieć swoją osobną szufladę, bo to ważna dla Rybnika postać. 

Tyle na temat Herty, czy też Tulli Priester, która wyszła za mąż za Fryderyka Aronade. Te miłosne perypetie pozmyślałam, ale z drugiej strony, czyż tak nie mogło być? Mogło. Nie wiem, czy skumaliście genealogiczne zawiłości, bo dla mnie są one proste, ale dla innych niekoniecznie. Podsumowując więc: Tulla na zdjęciu ma 12 lat, jej starsza siora ma się w 1921 r. ku Fritzowi, ale ostatecznie to małolata Tulla w 1931 r. wychodzi za niego za mąż, bo starsza Thea 5 lat wcześniej bierze za męża „zewnętrznego” Maxa (15 lat od niej starszego). Czy Thea i jej mąż przeżyją wojnę poczytacie w następnych odcinkach. 

Addendum. Po wojnie, Eryk Priester poszukiwał swej siostry Herty (Tulli) i matki Olgi. Bezskutecznie 😥 

Luty 6

Piękni i młodzi cz.1

Wczoraj dostałam takie zdjęcie od pani Miriam Glucksmann z Anglii. Nazwałam je „Piękni i Młodzi”. Grupa młodzieży żydowskiej z Rybnika. Radośni, filuterni, zalotni, pogodni, eleganccy. Fritz przystojniak i zapewne kobieciarz, Thea prześliczna i kokieteryjna, Alfred od razu widać, że kujon  :mrgreen: , Otto nad wyraz poważny, obie Ilse takie poczciwe, Ernst chyba rozrabiaka. Dwunastu nastolatków uchwyconych przez fotografa na czyimś placu. Domyślam się, że zdjęcie im zrobił kolega. Moja wyobraźnia nawet podpowiada mi kto  😉  

Dziesięć osób jest na odwrocie podpisanych, dwie są niewiadome. Niektórych z nich losy znam. Postaram się użyć całej swojej wiedzy i możliwości internetów, by Wam opowiedzieć kim byli i co stało się z tymi pięknymi i młodymi ludźmi sfotografowanymi mniej więcej w 1920 r. w Rybniku. Czyli… szykuje się długa epopeja  :mrgreen: , którą najpewniej zacznę dopiero w marcu. 

A klopsztanga z prawej niezła, co? 

Październik 7

Priesterowie – rybniczanie w Australii

Tym razem nie będzie smutnego zakończenia, choć jak zwykle o rybnickich Żydach.

Pod koniec sierpnia, mój niesamowity kolega „po fachu”, czyli Sławek Pastuszka z Pszczyny, zaplimplał do mnie późnym wieczorem: Małgosiu, mam prośbę. Czy możesz wyszukać mi coś na temat rodziny: Salo Priester [ur. 5 listopada 1877 w Rybniku]; rodzice: kupiec Adolf Priester i Pauline z domu Freund (oboje z Rybnika). W 1905 mieszkał w Smolnej, obecnie dzielnicy Rybnika, gdzie był karczmarzem. Żona: Martha z domu Guttmann [ur. 13 czerwca 1885 w Radostowicach]. Będę Ci serdecznie wdzięczny za pomoc.

i-hellmanns-majonez-babuni-650mlCo może zrobić Małgosia przy takiej prośbie? Lap na kolana, brele na oczy, kanapka ociekająca Hellmann’sem szybko w dziób, obaniałe nogi na pufa i w te pędy przeszukiwanie folderu z Priesterami. Salo mój, czyli z Rybnika, żona od Sławka, czyli spod Pszczyny. Śląskie małżeństwo zawarte przed rabinem w mieście Pless. Błyskawiczny przelot po Priesterach. Sławku, mam dwóch Priesterów o imieniu Salo. Fejs przesyła Sławkowi pliki. Jakiś Salo, w 1907 r. uczestniczył w kongresie syjonistycznym. Jeden Salo był wykazywany jeszcze w wykazach podatkowych Rybnika w latach 20-tych. Potem z powodu jego śmierci gmina przeprowadza wybory uzupełniające w swoich władzach. To chyba nie ten, którego szukamy. salo-priesterMam jeszcze coś. A takie tam sobie kiedyś screeny porobiłam z dokumentów, które są na Centralnej Bibliotece Judaistycznej. To dokumenty z Gliwic, coś a la karty adresowe. Sławku patrz! No ożesz Ty! Mamy go! Salo Priester geboren in Rybnik. Data urodzenia pasuje. Kaufmann. Może to ten syjonista, kto wie. Adresy, pod którymi mieszkał i na końcu dopisek: Australia??? Ja pierdziuuuuu! Ołówkiem dopisana data 6.6.39 i Australia! Salo mieszkał w Gliwicach od 1922 do 1939, no i ani chybi udało mu się wyemigrować do Australii. Za chwilę mamy jeszcze syna Salo – Kurta.

Taki sam dokument, tylko Australia z datą wcześniejszą, bowiem 25.10.1938. Już sobie w głowie dopisuję całą historię. kurt-priesterKurt ściągnął tatę na drugą półkulę. Z podniecenia aż kolejny kęs kanapki z majonezem robi ciult na klawiaturę 😉 I herbata wystygła. Nawet nie drażni mnie przelot Płoszaja po wszystkich możliwych kanałach tv.

Lecę dalej z przeszukiwaniem Internetu i własnych zasobów laptopowych. Prawie równocześnie ze Sławkiem znajdujemy informację o śmierci Salo Priestera. Zmarł w Australii 25.04.1943 r. Pochowany został na cmentarzu w Melbourne.

Analiza znalezionej w sieci klepsydry podsuwa kolejnych członków rodziny, którzy jak widać umknęli Hitlerowi. Żona (ta z Pszczyny), pochodząca z Berlina synowa Ilse i córka Lotte z mężem Erichem Manneberg (z Mannebergów wodzisławskich – sprawdziłam).

salo-smierc-aufbau-1943

No i syn Kurt, którego namierzam na statku Strathnaver. Gliwice, gdzie mieszkał przy Schroterstrasse 9 (obecnie Ziemowita), pożegnał pod koniec października 1938 r., czyli jeszcze przed Nocą Kryształową, a na australijski ląd zszedł wraz z żoną 5 grudnia 1938 r. Sam sobie zapłacił za podróż do wolności.

strathnaver_ship

Chyba na gwałt przed opuszczeniem Trzeciej Rzeszy się zaręczał i brał ślub. W Jüdisches Gemeindeblatt für Oberschlesien (Gleiwitz 1938-1939) można odnaleźć notki na temat zaręczyn (wrzesień)…

zareczyny-kurta-i-ilse-wrzesien-1938

ślubu (październik)…

slub-kurt-in-ilse

podziękowań…

kurt-i-ilse

… no i zdawkową informację o wyjeździe do Australii. Szczęściarzy opuszczających wówczas Gliwice było kilku.

info-o-emigracji-pazdziernik-1938

Kurt po przybyciu do, jakże obcego dla niemieckiego Żyda, kraju na pewno zrobił wszystko co mógł, by ściągnąć ojca oraz matkę i siostrę z mężem. Na szczęście udało się. Salo i Martha Priesterowie, jak podają dokładne niemieckie zapiski, opuścili miasto Gleiwitz 6 czerwca 1939 r. i do Australii dotarli na statku Strathallan 17 lipca. Tym razem za pieniądze rządowe – sądzę, że chodzi o rząd Australii. Zakładam, że córka Salo, a zarazem siostra Kurta – Lotte Manneberg z mężem, też w ten sposób dotarła na drugi kraniec świata. Jakaś książka o skomplikowanym niemieckim tytule pokazuje Salo i Marthę (której już wówczas dodano imię Sara) oraz ich córkę z zięciem na listach emigracyjnych o bliskich numerach. Myślę, że płynęli razem. Kupa szmalu na to poszła.

Troje urodzonych w Rybniku Żydów: tata Salo (ur. 5.11.1877), jego córka Charlotte (ur. 12.07.1906) i syn Kurt (7.06.1911) zostali Australijczykami, choć Salo na niezbyt długo z racji wieku, w którym dotarł do ziemi, która dała mu schronienie za życia i po śmierci.

law-notices

Jego siostra Elfryda, również z urodzenia rybniczanka, z zamieszkania gliwiczanka, niestety zginęła w Auschwitz.

Gdzieś mi mignęło przed oczami, iż do początku lat 40-tych do Australii dotarło około 8000 niemieckich uchodźców żydowskich. Wiem na 100%, że Priesterowie nie byli jedynymi rybniczanami w tej grupie.

akt-urodzenia-kurta

Jak więc widzicie wreszcie wyskoczyła z Szuflady szczęśliwa historia o rybnickich Żydach. Kurt zmarł w 1993, pochowany został na cmentarzu w Melbourne.

Żył 82 lata, z czego 55 z dala od Europy, miasta swoich narodzin czyli Rybnika i miasta swej młodości, czyli Gliwic. Doczekał syna, 3 wnuków.

Ciekawi mnie, czy był po wojnie w Gliwicach.

(Z lewej akt urodzenia Kurta Priestera, poniżej płyta nagrobna na cmentarzu)

grob-kurta

Powinnam jeszcze dodać, że znalazłam informację o tym, iż służył w wojsku australijskim od 16 marca 1942 roku w stopniu szeregowego. Reszta, czyli okoliczności uratowania się całej rodziny pozostają tajemnicą. Znalazłam namiary na potomków Kurta, ale nie będę do nich pisać, bo nie chcę się narzucać :-). Może sami kiedyś natrafią na ten wpis.

Aaaa, jeszcze jedno przed snem. Salo Priester Australijczyk był bratem Huldy, która wyszła za Maxa Weisslera z Mikołowa, o czym pisałam przy okazji wizyty chasydzkiego małżeństwa na mikołowskim kirkucie. Tak to się plecie na tym żydowskim Śląsku 😉

Zdjęcia grobu Kurta Priestera pochodzi z:

https://billiongraves.com/grave/Kurt-Priester/18059681#/

Karty adresowe pochodzą z:

http://cbj.jhi.pl/?q=Priester

Fota statku wzięta z Wikipedii, zaś wycinki z Jüdisches Gemeindeblatt für Oberschlesien (Gleiwitz 1938-1939) można odnaleźć tu:

https://archive.org/stream/juedischesgemeinreel01#page/n45/mode/2up/search/Priester

A kamienica, w której mieszkali Priesterowie przed emigracją wygląda dziś niesamowicie. Na razie jedynie zdjęcie z Google View, ale mam zamiar kiedyś osobiście dotknąć tych drzwi.

ziemowita-9

 

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Priesterowie – rybniczanie w Australii została wyłączona
Grudzień 30

Mikołów i potomek cadyka Elimelecha z Leżajska

Końcówki roku mam od paru lat cmentarne, a raczej kirkutowe, jeśli tak to można nazwać. Tym razem zagnało mnie do pobliskiego Mikołowa, na którym na pewno leżą i nasi – rybniccy Żydzi. Ci, którzy umierali zanim u nas założono cmentarz oraz ci, którzy z różnych powodów przeprowadzili się do tego pięknego miasta. Księga zgonów dla miasta Rybnika jest wyraźnym na to dowodem.

Ksiega zgonow pochowki w Mikolowie

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik, Turystyka i krajoznawstwo | Możliwość komentowania Mikołów i potomek cadyka Elimelecha z Leżajska została wyłączona
Grudzień 8

Judaika rybnickie

Dziś, moja skromna kolekcja rybnickich judaików powiększyła się o nowy nabytek, czyli reklamę Domu Towarowego Emila Pragera i następców.

Dom zakupu w większym stylu na razie zawisł pod półką, na której leży fragment oparcia z krzesła z browaru Hermanna Müllera.

Judaika (1)

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Judaika rybnickie została wyłączona
Kwiecień 28

Marsz Żywych, czyli jesteśmy ich zemstą

Marsz Żywych

To był mój pierwszy raz. Jeszcze nigdy nie uczestniczyłam w Marszu Żywych, który idzie z dawnego obozu koncentracyjnego Auschwitz do dawnego obozu zagłady Birkenau. W Marszu biorą udział studenci, uczniowie, dawni więźniowie, ludzie tacy jak jak, idą Żydzi, katolicy, prawosławni, ewangelicy i niewierzący. Nie ma znaczenia wiara czy narodowość.

mp_Marsz zywych 27.04.2014 (133)

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Różniste, Turystyka i krajoznawstwo | Możliwość komentowania Marsz Żywych, czyli jesteśmy ich zemstą została wyłączona
Marzec 30

Ene due rabe, czyli tajemnice Leschczinerów

Rodzina Leschczinerów

Od jakiegoś już czasu poszukuję potomków rybnickich Żydów, bo to na mnie padło, gdy w niebie przydzielali trudne zadania detektywistyczne. Ktoś tam zrobił wyliczankę:

Ene due rabe
połknął bocian żabę,
a żaba Chińczyka –
Co z tego wynika?
Raz dwa trzy – szukasz  ty!

Czasem mi się to udaje, a czasem dochodzę do muru i nie wiem jak w nim znaleźć dziurę, by przejść dalej. Taką ścianę natrafiłam przy Leschczinerach – rodzinie, która mieszkała w Rybniku od mniej więcej pierwszej połowy XIX wieku. Raciborskie archiwa pokazują, iż ta familia przyprowadziła się do nas z Kamienia (onegdaj osobnej wsi o nazwie Stein). Wielce prawdopodobne, iż przybyli do nas z Leszczyn, co sugerowałoby ich nazwisko. Jeden z pierwszych rybnickich Leschczinerów – Mojżesz był prawdopodobnie arendarzem, a może i właścicielem Świerklańca, gdyż jego podpis widnieje na cenniku z 1827 roku.

Leschcziner

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Ene due rabe, czyli tajemnice Leschczinerów została wyłączona