Listopad 2

Zaduszki z dr. Hefftnerem

Zaduszki. Pobudka jak zwykle o 6. Śniadanie kotom, kawa, do dwóch kromek z miodem ostatnie 60 stron o Żydach, chujach kaczych, falangistach, czyli pożegnanie z Królem. Sprzątać? Olewam. W końcu ze mnie też chujowa pani domu. Nie ma sensu sprzątać skoro ma przyjść fachowiec do zepsutej pralki. I tak nabałagani.

Siadam do Hugo Perlsa. W sobotę mam o nim gadać. Wszystkie karteluszki mi się pieprzą. Dobra. Jego też olewam. Starczy Żydów, pół nocy czytałam – styknie. Nie mam nerwów do Perlsa. Trzeba zrobić papiery firmowe. Wnet się będzie księgowa upominać. Zrobione, odhaczone. No to może coś neutralnego. Może przygotować się do spaceru szlakiem rybnickich szpitali? To za 10 dni, a temat mi kompletnie nieznany i w dodatku z tych „nie leżących”. Wyciągam Trukhardta. Juliusza mam w małym palcu, ale Szpital Bracki to dla mnie tabula rasa.

szp

Nudy. Może google w czymś pomoże. O! Na śląskiej biblio jest jakieś wielostronicowe sprawozdanie z działań Spółki Brackiej za 1926 r. Nudy. No, może informacja ile zębów wyrwano ma jakąś intrygującą moc w sobie  😉 Rzuca mi się w oczy lekarz od „ócz”.  Jakiś dr Hefftner. Pierwsze słyszę o takim. Spółka Bracka z nim umowy nie przedłużyła od 1927 r., bo nie spełnił „wymogów umowy służbowej”. Pewnie chodziło o polskość. Googlnę se go dla pewności. Niczego ciekawego nie widzę. Nagle… że też ja zawsze znajdę jakiegoś nowego rybnickiego… już zapewne wiecie, że Żyda. Tak. Dr Friedrich Hefftner na mur okazuje się Żydem. A miałam tylko przygotowywać się do oprowadzania po szpitalach. Wsiąkam. Po 5 godzinach ustaliłam nic. A w zasadzie prawie nic. Dla mnie nic. Pan doktor Hefftner urodził się w Rybniku, 27 czerwca 1887 r. Ojcem był Max – kupiec.

urodzenie

Chyba pokładał w synu wielkie nadzieje, bo posłał go do gimnazjum królewskiego w Pless, a następnie na studia, które młody rybniczanin ukończył w Greifswaldzie w 1916 r. W czasie Wielkiej Wojny został odznaczony krzyżem żelaznym klasy I, potem pracował w Spółce Brackiej, czyli szpitalu przy ul. Rudzkiej jako okulista.

krzyz

A potem go zwolniono, gdy już Rybnik był polski. Zakładam, że wtedy wyjechał z Rybnika i z tej Polski, która nie chciała fachowca od chorób ocznych mówiącego po niemiecku. A jeszcze potem Niemcy, które na moment go zapewne zechciały, pozbawiły go wszelkich tytułów naukowych, w tym doktoratu. To oficjalnie stało się w 1940 r. I słuch po Friedrichu zaginął.

hefftner-pozbawienie-doktoratu

The end of story.

Pralka nie do naprawy, dalsze losy lekarza nieznane, z chwałowickiego cmentarza bije piękna łuna. Zapaliłam okuliście mały znicz. Nie przy samym krzyżu, tak bardziej z boku, neutralnie.


Tagi: , , , ,

Opublikowano 2 listopada 2016 przez Małgorzata Płoszaj in category "Judaika", "Rybnik