Kwiecień 12

Haase epopeja – przodek Efraim (cz.2)

Po kądzieli

Pierwszy odcinek Haase epopei skończyłam na Abrahamie Birkheimie, który po matce przejął założoną przez Jakoba Fabischa pierwszą rybnicką fabryczkę skór. Używał pieczęci „Królewski fabrykant skór Rybnik”, czyli  się cenił :mrgreen:

Jego brat Loebel , który przyjął nazwisko Traube (winogrono) zmarł w 1816 roku w Rybniku, choć na drzewie rodziny podano rok później.

Wejście w XIX wiek wymusza przedstawienie właśnie drzewa genealogicznego rodziny.  Na nim będę się opierać opowiadając o następnych pokoleniach fabrykantów skór, bo czytelnikom się inaczej wsio pomiesza. Jedynie Donia na pewno skuma, ale ona jest genealogiem, więc dla niej daty, akty, drugie śluby to pesia.  Ponownie też uprzedzam, że ciut puszczę wodze fantazji, oczywiście w granicach rozsądku, czyli tak, by papióry się zgadzały.

Haase Stammtafel

Do czasów wojen napoleońskich jakoś to w garbarni szło. Niestety skomplikowane losy Europy na początku XIX w. odbiły się i na wielu gałęziach raczkujących przemysłów. Skomplikowana też była sytuacja Abrahama i nie mam tu jedynie na myśli spraw związanych z garbarnią. Był dwukrotnie żonaty. Niestety imię jego pierwszej żony przepadło gdzieś w mrokach historii. Ale to NN-żona urodziła mu w 1785 r. córkę Henriettę, która będzie istotną gałęzią w drzewie. Oprócz drobnej i delikatnej Jetty (tak zwanoHenriettę) pierwsza żona Abrahama urodziła jeszcze dwie córki. Niestety śmierć zabrała żonę-NN i wdowiec poszukał sobie drugiej. Tą już znamy z nazwiska i imienia. Była to Katherine Friederike. Urodziła mu dwóch synów i córkę, ale ich pominę, choć w Rybniku działali, handlowali i zmarli.

Całą energię przenoszę teraz na praprzodka, czyli pierwszego Haase w Rybniku. Ciut wyżej wspomniałam filigranową Jettę, którą wydano za mąż za Efraima, urodzonego w 1786 roku. Był od niej rok młodszy. Skąd się u nas wziął, dowiem się, gdy go kiedyś spotkam. Pochodził z terenów dzisiejszych Czech, co w tamtych czasach nie miało żadnego znaczenia, bo i Czech nie było. Ściślej to urodził się w Hluczynie, czyli na Śląsku. Był synem Scheyera Haase urodzonego w 1753 r. w miejscowości Leitersdorf (dziś Litultovice). Gdy Efraim się wżenił w rodzinę rybnickiego garbarza (chyba około 1811 r.) myślę, że garbarnia lekko podupadała. Teść miał jakieś zobowiązania, niewykupione weksle, poza tym miał pełno dziecek, no i podagrę, reumatykę i zapewne wiele innych dolegliwości oraz problemów. Żadne z jego dzieci nie chciało przejąć interesu, więc padło na zięcia. Fabryka przeszła po kądzieli na Haasego.

Efraim podpis

Ten zaczynał od jeżdżenia po skóry, po jakimś czasie zaczął zastępować teścia, następnie dokupywał tereny dookoła pierwotnej garbarni, inwestował (m.in. w młyn do kory dębowej). W 1820 r. odszedł w zaświaty jego teść Abraham Birkheim, a 5 lat po nim druga żona teścia.

zgon Birkheima

Oficjalnie właśnie w 1820 r. Efraim został właścicielem fabryki skór. Jednak wiadomo, iż zarządzał nią nieoficjalnie już od 1815 r. Rok wcześniej złożył przysięgę na wierność królowi Prus i uzyskał prawa obywatelskie miasta Rybnika.

Efraimowi i jego żonie urodziło się sześcioro dzieci. Cztery dziewczynki i dwóch chłopców. Niestety tak już będzie zawsze u Haasych, że wieku dojrzałego będzie dożywać tylko jeden syn. Wszystkie córki powychodziły za mąż.  Dwie za braci z Pragerów, o jednej z nich, czyli Charlotte będę tu niejednokrotnie jeszcze pisać.

Przełom roku 1831 i 1832 to w rodzinie były aż dwa śluby. Żenił się wnuk założyciela fabryki Fabischa, czyli Samuel Birkheim oraz jego prawnuczka Eva Haase. Rodzina ucztowała. Ciekawe czy zgodnie? Rybnik nie miał jeszcze swojego rabina, a i synagoga była lichutka. Do wymurowania nowej jeszcze miało upłynąć sporo wody w potoku obok garbarni.

Eva i Samuel 1831 i 1832

Córka Dora dwa razy stała pod chupą, z czego kolejny mąż należał do znamienitego rodu Troplowitzów (tak, tak, z tych od późniejszej Nivei). Najmłodsza z córek wyszła za lekarza i wyjechała z Rybnika, tak jak pani Troplowitzowa.

W młodym wieku zmarł syn Adolf – miał 23 lata. Było to w listopadzie 1849 roku, czyli, gdy przez Rejencję Opolską znowu przetaczała się cholera. Kto wie, może na nią zmarł młody Haase o imieniu, którego za sto lat żaden Żyd nigdy nie da swemu dziecku.

Jedynym, który mógł przejąć od Efraima interes był Ferdynand. Miał ciekawą datę urodzin: 8.8.1818. Do niego wrócę za jakiś czas.

urodziny Ferdynanda 8.8.1818

Gdy rodziły się dzieci Efraima, rybniccy Żydzi nie byli jeszcze tak całkiem na topie, ale powoli stawali się lokomotywą napędową Rybnika. W połowie XIX w. stanowili ponad 15 % mieszkańców. Właściciel garbarni też zaczynał się liczyć. Za jego życia społeczność mogła zatrudnić pierwszego rabina, oddano piękną murowaną synagogę przy Schloßstraße (dziś Zamkowa), do miasta dotarła kolej żelazna.

Patrzę na niego i myślę, że go lubię.

Ef3

Na zdjęciach elegancki, szczupła i smutna twarz, wąskie usta, dobrze odszyte ubranie, jakiś łańcuszek – może wisiały na nim binokle. Siwe włosy zaczesane na bok, nad uchem filuterny loczek. Już jako młody człowiek bywał w Paryżu. Mogę się domyślać, że na starość, a zmarł w wieku 84 lat patrzał na galopujący świat i nie dziwił się ani postępowi technicznemu, ani haskali, która rozszerzała się w Zachodniej Europie. A do tej Europy zaliczał się Rybnik. Jego żona od wielu lat leżała już na cmentarzu żydowskim przy szosie do Chwałowic. Lata przed śmiercią poświęcała się modlitwom i cały czas przy sobie nosiła, okuty w srebro, modlitewnik.

Efraim Haase

Patrzał na wnuki i zastanawiał się, czy był dobrym Żydem. Nie miał czasu na bycie zbyt religijnym przez większość swego życia. Pochłaniała go praca, służbowe (dziś to się tak nazywa) podróże… Czy dostatecznie pomagał innym i miastu, które polubił, choć nie było Paryżem? Wiem, że był pracowity i inteligentny. Nie był elitą elit, bo w pewnym wieku (w 1853 r.) wycofał się z życia zawodowego, ale jego syn Ferdynand już na pewno był rybnickim (i nie tylko) „Kimś”. Jednak, choć fabrykę przekazał synowi, to żyłka do inwestowania pozostała i zapał do kupowania gruntów mu nie przeszedł. Prawdziwy biznesmen. Na fotografii wykonanej w atelier w Bytomiu widać starego człowieka, który już tylko patrzy na swe przedsiębiorstwo i otaczający świat jako obserwator. Wszystko przekazał następnemu w rodzie, spisał testament, szykował się do przejścia na drugą stronę.

Jeszcze w 1869 r. Efraim ufundował w testamencie fundusz stypendialny w wysokości 500 talarów, z których oprocentowanie miało zostać przeznaczone na wspieranie będących w potrzebie uczniów oraz czeladników w zawodzie.

Zmarł w Rybniku dożywszy naprawdę sędziwego, jak na tamte czasy, wieku. Pochowano go na cmentarzu, który do naszych czasów nie dotrwał. Szczątki Efraima na pewno złożono obok pobożnej Jetty. Dziś gdzieś może leżą pod asfaltem na parkingu przy ul. ks. Brudnioka. Częściowo za sprawą Niemców, a częściowo za sprawą powojennej władzy, która kazała zaasfaltować miejsce, do którego w 1940 r. Niemcy wyrzucali szczątki ludzkie z żydowskiego cmentarza.

Ef1

Ef2

Dalszy ciąg wnet.


Tagi: , , , , ,

Opublikowano 12 kwietnia 2015 przez Małgorzata Płoszaj in category "Judaika", "Rybnik