Styczeń 20

Aron Perlberg z Tarnowskich Gór w Gołkowicach

Obiecałam kolegom z Tarnowskich Gór, że napiszę o Aronie przed ich pokazem filmu o Żydach tarnogórskich, który ma się odbyć 26 stycznia w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Rzutem na taśmę więc to robię choć wiem, że sprawa nie jest do końca rozwiązana i mam za mało materiału.

Jak zwykle zacznę od początku. Jakieś 7 lat temu znajomy ojca przekazał nam informację, iż na cmentarzu ewangelickim w małych, przygranicznych Gołkowicach pod Wodzisławiem Śląskim, jest jakiś nagrobek żydowski. Takich wiadomości nie puszcza się mimo uszu. Prawie natychmiastowa wizyta w tej miejscowości potwierdziła to, co widział ów pan.

Do budowy nagrobka chamsko wykorzystano macewę Arona Perlberga, zmarłego 26 kwietnia 1927 r. Ostre co? Jakoś tak durnie zawsze myślałam, że jedynie katolicy takie rzeczy odstawiali. Nie mówiąc o tym, że niejednokrotnie broniłam Ślązaków mówiąc, że i owszem, Polacy nagrobkom żydowskim nadawali „katolickie drugie życie”, ale nie my – Hanysy. My – Ślązacy w życiu. No i masz 🙁  Stałam na śląskim, w dodatku ewangelickim cmentarzu i patrzałam na zadbany grób, w którym pochowano małżeństwo. Z przodu imiona i nazwiska, daty, a z tyłu Aron. Nawet nie widać prób wymazania czegokolwiek. Nic.

Starałam się wówczas ustalić skąd był Aron. Jego nazwisko nie było „moje”, czyli rybnickie. Kolega z Wodzisławia też mi nie pomógł, gdyż stwierdził, że u niego też Perlbergów nie było. Wchodził w rachubę pobliski Racibórz, w którym cmentarz żydowski zmasakrowano już długo po wojnie. Przynajmniej ja tak uznałam, gdyż zakładałam, że wożenie materiału kamieniarskiego z daleka nie jest zbyt opłacalne. No, jeszcze ewentualnie jakiś pobliski cmentarz czeski. Przez jakiś czas Aron Perlberg siedział mi w głowie, potem o nim zapomniałam. Nie zdążył trafić do książki Łukasza Baksika „Macewy codziennego użytku”, gdyż była już w druku.

Lata se mijały, ale choć nazwisk z biegiem czasu mam w głowie coraz więcej, to w odpowiednim momencie, z właściwej szufladki, wyskakuje to, które powinno. Z 10 dni temu, szukając czegoś na temat J.Lustiga z Rybnika, Internet przeniósł mnie do Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej. W dodatku na łamy strasznego pisma o mrożącej krew w żyłach nazwie: „Narodowiec”. Tfuuu, że też muszę o tym pisać. Nie powinnam była się wgłębiać w to ciulstwo, ale wgłębiłam. Przejrzałam kilka numerów i natrafiłam na rubrykę zwaną, nomen omen, „Kwiatuszki”. K…a, kwiatuszki 👿  I w tychże kwiatuszkach, znalazłam taki śmierdzący, zdechły kwiotek z Tarnowskich Gór:

Pikieta Obozu Wszechpolskiego przed żydem Perlbergiem! Kwiatuszek ten był z 1938 r. Gapię się w lapa, gapię, Perlberg, Perlberg. Kurcze, co on mi mówi? Gdzie go wsadzić? Otwieram te szuflady w półkulach i nagle mam! W Gołkowicach był! Niestety w takich momentach ciężko znaleźć we własnym komputerze folder ze zdjęciami, których się szuka. Szybciej znalazłam post na forum eksploratorów, gdzie całą sprawę onegdaj opisałam. Jest! Perlberg. Nazwisko się zgadza, ale daty ni chu, chu. Szmatławiec „narodowiec” (mała litera celowa) z 1938, a Aron zmarł w 1927. Czyli chyba syn, albo brat.

A Aron? Aron (czasem opisywany jako Aaron) od 1918 r. był w Kolegium Reprezentantów gminy żydowskiej w Tarnowskich Górach, w grudniu 1920 r. został wybrany na jednego z trzech członków wchodzących w skład władzy wykonawczej gminy. W czerwcu 1927 odbywały się ponowne i na jego miejsce wskoczył już ktoś inny. Dlaczego? Proste. Aron (Aaron) Perlberg zmarł. Dokładniejsze daty dotyczące wyborów władz w TG znajdziecie ➡  tu . Wirtualny Sztetl podaje jeszcze informację, iż w 1929 r. we władzach znalazł się Leo Perlberg. Może to ten, przed biznesem którego pikietowano? Narodowiec w marcu 1939 r. „uprzejmie donosił”, iż „(…) Nie lepiej spisał się p. Kruk, członek zarządu Zw.Powstańców grupy uchodźczej, który osobiście interweniuje u p.starosty i policji miejskiej o przepustki graniczne dla żydówki Perlberg. Nie wiadomo czy robi to z miłości do żydów, czy za pieniądze (…)”.

No i takie kwiatki. Zarówno na grobie w Gołkowicach, leżących na Ścieżce Dziedzictwa Kulturowego (!), jak i w parszywcu „narodowcu”.

Szczątki Arona, mam nadzieję, leżą w spokoju na cmentarzu w Tarnowskich Górach (zdjęcie poniżej). Niestety, gdyby kiedyś jakiś jego potomek szukał grobu przodka, to przez tą ordynarną, chamską, kradzież już go nie znajdzie.

Nagrobek z Tarnowskich Gór w Gołkowicach, to kolejna gańba, których na Śląsku, jak widać, jest w pierony. Choćby, cały czas leżący mi na sercu, cmentarz w ➡  Raciborzu.

Kategoria: Judaika | Możliwość komentowania Aron Perlberg z Tarnowskich Gór w Gołkowicach została wyłączona
Listopad 29

Historia cmentarza żydowskiego w Rybniku (cz. 2)

Historię starego cmentarza żydowskiego w Rybniku zaczęłam opisywać miesiąc temu. Kto ciekaw niech spojrzy tu. Przerwałam ją w momencie wybuchu II wojny. Ulica 3 Maja przy której był cmentarz została przemianowana na Adolf-Hitler-Strasse.

03. cmentarz

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Historia cmentarza żydowskiego w Rybniku (cz. 2) została wyłączona
Październik 23

Historia cmentarza żydowskiego w Rybniku (cz.1)

W tym roku mija 200 lat od założenia cmentarza żydowskiego w Rybniku. Miasto o tej rocznicy nie pamięta, wypada mi więc coś napisać, by choć w Internecie jakiś ślad pozostał. Co prawda już tu o nim nie raz pisałam, jak choćby przy okazji odkrycia starych zdjęć tego miejsca i gdy przedstawiałam urodę parku, który po nim pozostał, ale poważnego opracowania nadal na Szufladzie brak. Tak za poważnie to nie napiszę, ale się postaram.

dom przedpogrzebowy

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Historia cmentarza żydowskiego w Rybniku (cz.1) została wyłączona
Kwiecień 28

Haase epopeja – pośmiertna kariera Charlotty (cz.3)

Dziś o wielkiej karierze, niestety pośmiertnej, Charlotty – córki Efraima Haase, o którym pisałam w części 2, czyli tu: Przodek Efraim. Część 1 epopei proszę sobie samemu odszukać.

Rok 1814

Efraimowi Haase, założycielowi familii, która w Rybniku przez lata żyła, pracowała, zarabiała i kochała nasze miasto, urodziła się szóstka dzieci, z czego większość to były córki.  Głównego spadkobiercę opiszę w następnym odcinku, a dziś… dziś moje odkrycie i moja gwiazda, czyli Lotte. Urodziła się 14 marca 1814 roku, jej hebrajskie imię było Sara, choć w Księdze Narodzin wstępnie zapisano Dorel. Potem ktoś coś powymazywał, wyskrobał. Dorel się może nie spodobała. Ostatecznego imienia, czyli Charlotty jednak nigdy nie dopisano. Warto odnotować, iż w tym samym dniu urodziło jeszcze dwóch się żydowskich chłopców. Jednemu z nich w przyszłości wiele będzie zawdzięczać pewne uzdrowisko. O tym też kiedy indziej, bo dziś tylko o mojej Lotcie.

Narodziny Charlotty 1814

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Haase epopeja – pośmiertna kariera Charlotty (cz.3) została wyłączona
Luty 22

W oczekiwaniu na werdykt słów kilka o Lazarusie

W oskarową noc prawie poważny tekst o pierwszym rabinie w Rybniku. O drugim już pisałam.

(Wtręt: Jak wygra polityka antyputinowska w Hollywood, to będę zła.)

Społeczność żydowska w Rybniku oraz jego okolicy w XVIII w. nie była liczna i zapewne nie na tyle bogata, by mieć własnego rabina. Na podstawie rejestru ślubów można stwierdzić, iż posługę rabinacką w pierwszej połowie XIX w., gdy liczba rybnickich Żydów znacznie wzrosła, sprawowali dorywczo rabini m.in. z Gliwic (rabin Hirsch Jacob Zuckermann), Raciborza (rabin Löwi), Bytomia (rabini Mendel Cohn oraz Israel Deutsch), Wielowsi (rabin Pinschower), Żor (Abraham Freund) oraz Wodzisławia Śląskiego (rabin Salomon Sachs). Do zawarcia ślubu nie jest konieczna obecność rabina, bowiem wystarczy, by uczestniczył w uroczystości Żyd (mężczyzna), który posiada stosowną wiedzę na temat wymogów halachicznych związanych z zawieraniem małżeństwa. W 1822 r. jedną z takich osób, która „nadzorowała” ślub Wolffa Eisnera z Jette, był Lazar Karfunkel.

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik, Turystyka i krajoznawstwo | Możliwość komentowania W oczekiwaniu na werdykt słów kilka o Lazarusie została wyłączona
Grudzień 18

Nieznane zdjęcia rybnickiego cmentarza żydowskiego

Wczoraj miał miejsce wernisaż małej wystawy w rybnickim muzeum. Po raz pierwszy pokazano publicznie nieznane i w zasadzie przypadkowo odkryte, przez bytomskiego historyka pana Przemysława Nadolskiego, zdjęcia z naszego cmentarza żydowskiego.

P1470737 Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Rybnik | Możliwość komentowania Nieznane zdjęcia rybnickiego cmentarza żydowskiego została wyłączona
Maj 18

Gojka jako tłumacz i przewodnik cmentarny

Muszę się ciut pochwalić, a jak! Czasem trzeba, bo tego wymaga marketing.

Moja fitulityngeszeftowa spółka oficjalnie zwana mp kwadrat Sp. z o.o., a potocznie Szufladą Małgosi, wykonała kawał dobrej roboty na zlecenie Holocaust Research Institute in Memory of Zahava & Zvi Shwartz z Izraela.  Gojka i mocno religijny Żyd, czyli Małgosia-Prezeska szufladki i dyrektor tegoż instytutu objechali, sprawdzili, opisali ponad 40 cmentarzy żydowskich, kilkanaście synagog, wiele grobów zbiorowych na terenie Podkarpacia, Małopolski i woj. świętokrzyskiego.  Pięć dni pracy po 17-18 godzin. Od 8 rana do zmroku w terenie, a potem jeszcze kilka godzin opisywania (po hebrajsku i częściowo po polsku) i analizowania tego co widzieliśmy. A najwięcej to widzieliśmy winniczków, a przynajmniej ja ich widziałam setki. Mój towarzysz na nie raczej nie zwracał uwagi.

trip (10)

 

Moja praca polegała na zorganizowaniu całego objazdu, załatwieniu noclegów, umawianiu spotkań z lokalnymi władzami, opiekunami cmentarzy, tłumaczeniu, przedzieraniu się przez krzaki, chaszcze, szukaniu dróg, ścieżek, dojść, i wielu innych rzeczy. Pogoda nie była sprzyjająca, gdyż potężny niż o dźwięcznej nazwie Yvette bardzo nam pracę utrudniał.

trip (20)

Czytaj dalej

Maj 8

Jadę znowu do Elimelecha

Klamka zapadła. Jadę ponownie do mojego Elimelecha do Leżajska!!! Gdyby nie on, to bym nie przetrwała prawie tygodniowych negocjacji w sprawie wyjazdu. Ufff, dziś w końcu po dzisiątkach meili, esesów oraz rozmów mój … powiedzmy, że zleceniodawca zaakceptował warunki.

kirkuty (5)

 

YES! YES! YES! Będę mogła Eliemu podziękować za wsio co już się stało i podziało, no i na karteczce poprosić o jeszcze…

Znowu będę włazić w krzaczory, chaszcze, kleszcze, pajęczyny w Błażowej. Znowu będę mogła gładzić kamień macew na cmentarzu w Siedleczce, sprawdzę, czy stoją olbrzymy w Jarosławiu. Może nawet uda się zwiedzić chasydzkie centrum w Dynowie.

kirkuty (6)

 

kirkuty (1)

 

kirkuty (4)

 

kirkuty (3)

 

Nie wiem jak przetrwam ten cmentarny objazd hardcorowy typu survival na koszernym jedzeniu, bowiem tak się mi to szykuje, ale może taka dieta okaże się dobra dla moich kilosów.  Oby to były kanapki, a nie chasydzkie jadło z kotła 😉

kirkuty (2)

 

W planach 25 cmentarzy w 4 dni, czyli totalna mission impossible, co jednoznacznie jako praktyk kirkutowy wiem z góry, ale hipcie to ssaki, które wiele mogą i dużo potrafią. Dam radę!

W poniedziałek ruszam na spotkanie przygody. Trzymajcie kciuki, bo styk koszerny, religijny Żyd z Izraela i  jedząca kiełbachy, mało religijna chrześcijanka, to może być mieszkanka bombowa!

 

Kategoria: Judaika, Turystyka i krajoznawstwo | Możliwość komentowania Jadę znowu do Elimelecha została wyłączona
Marzec 3

Dwa smutne kirkuty Opolszczyzny

Kędzierzyn-Koźle – smutno

Cmentarz żydowski, na którym byli chowani Żydzi z Kędzierzyna i Koźla jest położony we wsi Dębowa, w lesie przy drodze. Po raz pierwszy byłam tam kilka lat temu. Niewiele się zachowało na powierzchni. Od tamtego czasu smutny obraz cmentarza się raczej nie zmienił. Kilka resztek nagrobków, z czego tylko 3 świadczą o tym, że pochowani tu zostali Żydzi, to bardzo typowy widok dla kirkutów. Takie normalne, choć w sumie nienormalne, smutajstwo – opuszczone, zapomniane, ale na szczęście niezasyfione.

KK kirkut (8)

Czytaj dalej

Kategoria: Judaika, Turystyka i krajoznawstwo | Możliwość komentowania Dwa smutne kirkuty Opolszczyzny została wyłączona